Reunion - odsłona pierwsza

30.5.12 Karolina 0Komentarzy




O podróży marzeń… w czterech odsłonach

Zawsze zastanawiałam się: jak to jest tam? Zapytacie: gdzie? Tam, po prostu. Gdzieś indziej, gdzie życie płynie innym tempem. Marzenie - wyjechać, chociaż na kilka miesięcy do obcego kraju, obcych ludzi - spełniło się trzy lata temu. Nowa rodzina, dom, pokój, szkoła, znajomi, przyjaciele. Rok spędzony we Francji był przygodą mojego życia. Jednak nie chciałabym, żeby moje życiowe przygody zakończyły się na tej jednej. Wróciłam do Polski i zaczęłam zastanawiać się, gdzie by znowu wyjechać? Poszukiwania doprowadziły mnie do wyspy Réunion.

 





Marzenie o wyprawie na drugą półkulę spełniło się! Piaszczyste plaże, dzikie brzegi, dynamiczne miasta, urocze wioski kreolskie, tajemnicze lasy, wysokie góry... Jedna wyspa i jej różnorodne oblicza. Ile de La Réunion - kawałek Francji, Europy, na krańcu świata. Reunion, od 1946 będąca Departamentem Zamorskim Francji, znajduje się na Oceanie Indyjskim, około 700 kilometrów na wschód od Madagaskaru, 200 na zachód od Mauritiusu. Razem z tą ostatnią wyspą i Rodrigues tworzy archipelag Maskarenów. Naszą podróż zaczynamy na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach, skąd lecimy do stolicy Francji. Z Paryża na Reunion bezpośredni lot proponują trzy linie lotnicze. Decydujemy się na Corsairfly (ze względu na przystępne ceny) i już po 11 godzinach lotu jesteśmy na wyspie.  


Wrzesień. Na Reunionie kończy się zima. Piękna pogoda. Około 25 stopni Celsjusza w cieniu. Kiedy wychodzimy z lotniska czujemy przyjemny wietrzyk, który jest znakiem "zimowej pory" na wyspie. Mimo świecącego wysoko słońca, po południu nad wyspę nadciągają chmury. Szybko przekonujemy się, że warto przestawić się na kreolski tryb życia - wstawać o świcie (słońce wschodzi koło 5:30), a wieczorem nie siedzieć za długo, zwłaszcza, że zachód jest jeszcze przed 19:00. Naszą przygodę na Reunionie rozpoczynamy w stolicy wyspy - Saint-Denis. W trakcie 3 tygodniowej podróży chcemy objechać całą wyspę, wyruszając z Saint Denis i kierując się z zachodu na wschód okrążamy wyspę.
Pierwsze wrażenia? Zaskakuje nas różnorodność kulturowa, którą spotykamy na wyspie. Biali, pochodzący z Francji kontynentalnej (nazywani Zoreils) są nieliczni wśród społeczności kreolskiej składającej się z Hindusów, wyznających islam (Z'arabes), Hindusów, ale nie Muzułmanów (Malabars), Chińczyków, potomków afrykańskich niewolników (Cafres) czy Malgaszów - potomków  pierwszych imigrantów z Madagaskaru, którzy zasiedlili wyspę. Zaskakujące jest to, w jakiej zgodzie i harmonii żyją ci przedstawiciele wielu narodowości i kultur. Może właśnie dlatego wyspa została nazwana Reunion, co oznacza (fr.) spotkanie, połączenie, związek... W Saint-Denis, podobnie jak w Saint-Paul czy Saint-Pierre zwiedzamy targ z rękodziełem, najczęściej pochodzącym z Madagaskaru. Spacerując promenadą nad oceanem i ładnymi ulicami stolicy, podziwiamy kreolskie domy (Cases Creoles).

 






Ze względu na ograniczony budżet naszej wyprawy zdajemy się na tzw. "podróżowanie kanapowe", czyli CouchSurfing. Z kolei najlepszym środkiem transportu na wyspie jest samochód. Drogi, w lepszym stanie niż polskie, pozwalają dojechać nawet na niektóre szczyty gór (na przykład Le Maido). Ze względu na wysokie ceny wynajmu samochodów, decydujemy się na zupełnie darmową opcję przemieszczania po wyspie, czyli auto-stop i przez trzy tygodnie bez problemu podróżujemy po całej wyspie. 



W odsłonie drugiej - o walkach kogutów na Reunionie słów kilka :-)

0 Ciekawych myśli: