Autostopem na Korsykę

24.8.12 Karolina 0Komentarzy



Wąska droga wijąca się między szczytami gór. Z oddali widać morze, jednak aby się do niego dostać trzeba pokonać kilkadziesiąt zakrętów, po drodze mijając urocze wioski położone wysoko w górach.


Korsyka, nazywana przez mieszkańców Île de beauté (czyli Wyspa piękna) przyciąga swoim urokiem jak magnes. 





Korsyka położona jest na Morzu Śródziemnym. Wyspa podzielona jest na dwa departamenty, tworzące odrębny region administracyjny Francji, jednak mieszkańcom wyspy bliżej do charyzmatycznych Włochów, niż do powściągliwych Francuzów. Na wyspę można dostać się samolotem lub promem. Statki odpływają z Włoch (Livorno) i z Francji (Nicea, Maryslia, Toulon). Pierwszy raz przyjechałam na wyspę w roku 2000 i to właśnie tutaj po raz pierwszy miałam kontakt z językiem francuskim, który tak bardzo mi się spodobał. W 2009 roku wróciłam na Korsykę w ramach szkolnej wymiany. Gościnność Korsykanów sprawiła, że zapragnęłam tu przyjechać jeszcze raz i tegoroczna podróż na pewno nie jest ostatnią.

Cieszyn-Bastia autostopem - przygodę czas zacząć

Czerwiec. I jak to w czerwcu bywa - zbliża się sesja. Wtedy też zaczyna się intensywnie myśleć o wakacjach. Razem z Agnieszką chciałyśmy pojechać "gdzieś". Jak najtaniej, jak najdalej, żeby było morze, plaża i trochę więcej słońca niż w Polsce.

Wybór okazał się o dziwo dość prosty:

Kierunek - Korsyka
Sposób przemieszania się - autostop
Nocleg - gościnni znajomi oraz (oczywiscie, że) Couchsurfing (+jeden hostel i jedno schronisko młodzieżowe przez przypadek)
Czas podróży - 17 dni (w tym 6 dni w drodze, a raczej przy drodze;))
Termin - pierwsza połowa sierpnia

Przed wyjazdem zarezerwowałyśmy bilety na prom (okazało się, że przepłynięcie "stopem" nie jest możliwe ;)) i postanowiłyśmy wyruszyć z Polski 4 dni wcześniej, żeby mieć zapas czasu.
W poniedziałek rano wyjechałyśmy z Cieszyna z zamiarem dotarcia do Zurychu przed zmierzchem. 


Pierwszy dzień utwierdził nas w przekonaniu, że lepiej za wiele nie planować - utknęłyśmy w połowie drogi, w Norymberdze i zostałyśmy tam noc. We wtorek rano ruszyłyśmy w kierunku Genewy. Zgodnie z instrukcjami na hitchhikewiki łapałyśmy stopa na przedmieściach Norymbergi, jednak nie było żadnego miejsca, żeby samochód mógł się dla nas zatrzymać. Myślałyśmy, że wrośniemy w ziemię przy wjeździe na autostradę, jednak po około 20 min. zatrzymał się samochód, z polskimi rejestracjami, jadący do...Genewy!!!
Z Genewy bez problemów dojechałyśmy do Moniki do Annecy, a w środę ruszyłyśmy w kierunku Nicei. We Francji z łapaniem stopa nie miałyśmy żadnych problemów :)



Francja, a raczej Francuzi są zaprzeczeniem wszystkich nieformalnych zasad autostopowych. Ludzie zatrzymywali się, żeby nas zabrać na środku drogi, nawet na autostradzie. Zabierały nas częściej kobiety niż mężczyźni, a także właściciele "wypasionych" samochodów. Czas oczekiwania był krótszy niż zazwyczaj (średnio ktoś zatrzymywał się po ok. 10 minutach).


Bez problemów udało nam się dotrzeć do Nicei, skąd odpływał nasz prom.


Na wyspie spędziłyśmy tydzień. To niewiele, jednak udało nam się zwiedzić najważniejsze miejsca północnej części Korsyki.





Podsumowując naszą autostopową wyprawę: przejechałyśmy 5 405 km, zabrało nas 40 kierowców, a ostatnim samochodem, który się zatrzymał był czeski radiowóz :-)

O urokach Bastii, o tym dlaczego Corté jest nadal uznawane za stolicę wyspy, o powrocie do Île Rousse i Ajaccio zapraszam do przeczytania w kolejnym poście.

0 Ciekawych myśli: