Malaga w 24 godziny

8.10.12 Karolina 0Komentarzy

 
Sobotnie popołudnie, Teatro Cervantes w samym sercu Malagi. Wrześniowe promienie słońca padają na plac przed teatrem otoczony przez kawiarnie i bary, w których zauważyć można zarówno miejscowych, spędzających tam leniwą sjestę, jak i turystów robiących sobie przerwę w zwiedzaniu. To właśnie przed teatrem umówiłam się z Martą i Miguelem - moimi Couchsurferami, z którymi miałam spędzić nadchodzące dwa dni.



 


Od 16 do 23 września miałam okazję wziąć udział w 13th University on Youth and Development in Mollina. Korzystając z okazji postanowiłam przedłużyć o kilka dni mój pobyt w Hiszpanii i odkryć choć mały kawałek tego, o czym marzyłam już od dawna. UYD odbywało się w Mollinie - miasteczku położonym 70 kilometrów od Malagi, toteż właśnie w Maladze postanowiłam spędzić czas przed konferencją.
Już dawno nie podróżowałam z walizką... :)
Kawałek Molliny
Malaga, chociaż mniej popularna od Granady (z Alhambrą na czele), również mnie zauroczyła. Idealna pogoda - ciepłe słońce i delikatny wiatr - sprawiały, że zwiedzanie i spacery po mieście były czystą przyjemnością (czego nie mogłabym powiedzieć w środku lata, kiedy rozpływam się z powodu upałów).
Malaga jest stolicą Costa del Sol. To właśnie stąd pochodzi Picasso, którego muzeum, a także dom, w którym się urodził można zwiedzić.
Centrum Malagi, miasta mającego ponad 550 tys. mieszkańców, można zwiedzić w jeden dzień, spacerując i odkrywając wąskie, dyskretne przejścia między kamienicami i małe zaułki.
Museo de Artes y Costumbres Populares - czyli Muzeum Sztuki i Zwyczajów Ludowych - gratka dla każdego etnologa. Chociaż nie jest zbyt duże, to zobaczyć w nim można ciekawe przedmioty, używane niegdyś przy pracy na lądzie i na morzu, tradycyjny wystrój wnętrz, stroje czy dziecięce zabawki.

W niedzielne popołudnie, przed wyjazdem do Molliny, udało mi się zobaczyć pokaz flamenco. To właśnie ten taniec jest częścią andaluzyjskiej kultury. Flamenco, to sztuka pełna pasji, rozwijająca się przez prawie 500 lat, obejmująca muzykę, śpiew, taniec, strój i zachowania. Dziś Flamenco jest integralnym elementem wizerunku Andaluzji i Hiszpanii w ogóle.




 

Przed wyjazdem do Hiszpanii miałam w głowie pewien obrazek Hiszpanów, spędzających wieczory w barach, kawiarniach, na ulicach, głośno rozmawiając, a nawet tańcząc w rytm flamenco. Nie zawiodłam się - już pierwszego wieczoru Marta i Miguel zabrali mnie do sześciu rożnych miejsc, abym mogła spróbować lokalne trunki i przekąski (przepyszne Tapas) oraz poznać ich znajomych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby moi Couchsurferzy byli studentami, ale Marta i Miguel byli koło pięćdziesiątki :-) Kiedy nad ranem wróciliśmy do domu, ja padnięta poszłam spać, oni zdecydowali, że jeszcze posiedzą i spróbują polską wódkę, którą im podarowałam.

Po tygodniu spędzonym w Mollinie, przed powrotem do Polski, jednak wróciłam do Marty i Miguela na kolejne dwa dni :) Tym razem w odkrywaniu Malagi towarzyszyły mi Fareeda i Nashwa (wolontariuszki AFS z Egiptu) i Valerio z Portugalii. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się wrócić do Hiszpanii. Andaluzja mnie zauroczyła i wzbudziła chęć do odkrycia innych zakątków tego kraju.

0 Ciekawych myśli: