Spotkania (nie tylko) świąteczne

21.12.12 Karolina 2Komentarzy



 
Najpierw wymiana, teraz studia, wyjazdy, szkolenia, konferencje - tyle możliwości, żeby poznać nowych ludzi z całego świata. Pamiętam pierwszą ekscytację takim międzynarodowym spotkaniem, końcem listopada 2008 roku, w Paryżu, było nas około czterdziestu osób. Z Polski, Austrii, Finlandii, czy w końcu z Paragwaju, Argentyny, Kostaryki. Byłam zafascynowana tymi ludźmi, ich kulturą, rozmowami o tym co nas łączy i dzieli, które trwały do rana.

Spotkaliśmy się, dzieliliśmy doświadczeniami, jednak w końcu każdy wracał do swojego świata. Zostawaliśmy znajomymi na facebooku (właśnie będąc na wymianie we Francji założyłam profil, żeby móc pozostać z tymi obieżyświatami w kontakcie). Z wieloma osobami kontakt się urwał, jednak z niektórymi, pomimo upływającego czasu i dzielącej nas odległości do dzisiaj korespondujemy, z nadzieją, że jeszcze kiedyś się spotkamy.


 

Właśnie we Francji poznałam Anahi, uczennicę z Paragwaju, która była w Dijon na rocznej wymianie. Mieszkałyśmy w tym samym regionie, poznałyśmy się na wigilijce organizowanej przez AFS. 

W lipcu spotkałyśmy się jeszcze raz, przed powrotem Anahi do Paragwaju. Pojechałam na lotnisku w Paryżu, wiedząc którego dnia Anahi ma samolot. Problem polegał na tym, że nie wiedziałam gdzie leci, o której godzinie (wiedziałam, że przed południem), ani z którego terminalu. Przyjechałam na lotnisko przed 10h. Po dwóch godzinach biegania od jednego terminalu do drugiego zdarzył się cud i wypatrzyłam Anahi, przygotowującą się do przejścia przez odprawę. Niestety w pośpiechu ustawiłam na aparacie jakiś dziwny program....

Po czterech latach spotkałyśmy się znowu... Tym razem w Pradze. Anahi odwiedziła mnie z Diego i ich rocznym synkiem. Kiedy czekałam na nich na lotnisku, czułam się jak cztery lata temu. Chociaż tak wiele się zmieniło. Mam nadzieję, że następnym razem dane nam będzie spotkać się w Paragwaju :-)


Z Anahi, Keijim, Sonią i Sebastianem w Dijon, grudzień 2008.


Keiji z Japoni z wizytą w Krakowie, maj 2009.


Marion. To dzięki niej wyjechałam na rok do Francji. Odwiedziła mnie w Polsce dwa razy. W marcu 2009 roku i w styczniu 2012, kiedy przyjechała do Cieszyna z dziadkami.


"Krok po kroku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku idą święta..."

Życząc Wam spokojnych i radosnych świąt powrócę wspomnieniami do Bożego Narodzenia dwa lata temu, kiedy na Wigilię zaprosiliśmy z rodzicami dwie dziewczyny z Białorusi (Katyę poznałam wcześniej, nocując u niej w Mińsku w ramach Couchsurfigu). Inne języki, kultura, wyznania sprawiły, że ten wieczór był jeszcze bardziej magiczny. 
 


Cztery lata temu, to ja byłam gościem na francuskiej Wigilii. Dzięki ciepłemu i serdecznemu przyjęciu, czułam się jak w domu, chociaż mając 16 lat spędzałam po raz pierwszy święta daleko od rodziców
W tym roku święta spędza z nami Charly z Niemiec (z AFSu, mieszka u nas od września) i Viktoria z Rosji, którą poznałam w Pradze.
Wiem, że Boże Narodzenie to czas rodzinny i nie wszyscy chętni są otwierać swoje domy obcym ludziom. Mi jednak zawsze marzyły się święta w większym, międzynarodowym gronie. Na Couchsurfingu jest nawet grupa "Adopt a Couchsurfer for Christmas", moze ktoś z Was się skusi?:)


2 komentarze:

  1. Wspaniały pomysł z tą "adopcją". Myślę, że nikt nie chciałby spędzać tych świąt sam, a dla obcokrajowców to idealna okazja, żeby poznać polskie tradycje związane ze świętami. Sama chętnie bym kogoś zaprosiła, ale raczej w pobliżu mojego miasta nie mieszka nikt, kto mógłby być zainteresowany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze kiedyś będziesz miała okazję kogoś gościć :) Cieszyn też nie jest popularnym miastem wśród turystów z zagranicy, ale zawsze znajduje się jakiś podróżnik, który tu dociera :)

      Usuń