Do you want to go to the plage with me?

12.3.13 Karolina 4Komentarzy

 



To już ostatni post z Reunionu. Poza tym, jeszcze kiedyś zajrzymy do kreolskiej kuchni. Ale zanim nadejdzie ten (niewątpliwie pyszny) moment, zabieram was na plaże. Te na Reunionie są bardzo różnorodne. Wyspa jest pochodzenia wulkanicznego - góry, lasy, wodospady... Plaże i ocean są dopiero na końcu atrakcji wyspy, które zachwycają zarówno przyjezdnych,jak i mieszkańców. Na poniższej mapie możecie zobaczyć, że wszystkie plaże znajdują się na zachodzie i południu wyspy. 



http://www.mi-aime-a-ou.com/carte_plages_reunion.php

Północne i wschodnie brzegi Reuniony są strome, nie ma plaż, więc nie można się kąpać po tej stronie wyspy.

Sainte-Suzanne i jedyna latarnia na wyspie

Dzikie Południe, to lawa wulkaniczna, mieniąca się wieloma kolorami w świecącym słońcu oraz wysokie, skaliste klify.


Jedną z piękniejszych plaż jest Grand Anse. Widziałam ją w słońcu (w 2011 roku) i po przejściu cyklonu w tym roku. Za każdym razem widok był zachwycający.



 
Im bardziej zbliżamy się ku zachodowi wyspy, tym mniej skaliste jest wybrzeże.
Saint-Leu. W 2011 roku razem z Basią zdecydowałyśmy się na lot paralotnią. Stąd te widoki :-)


Od L'Hermitage do La Saline ciągnie się laguna. Można bezpiecznie (bez obawy przed rekinami) pływać podziwiając kolorowe rybki niczym w bajce Gdzie jest Nemo. Piaszczyste plaże zachęcają do odpoczynku, opalania, pikników wśród rodziny i znajomych.
 
 

Saint-Gilles jest nazywane St-Tropez Reunionu i jest w tym trochę prawdy. Całe życie nocne koncentruje się w tym małym mieście i przyciąga tłumy młodych ludzi. Większość mieszkańców tego miasta stanowią Francuzi z kontynentu (często emeryci), mieszkający w eleganckich apartamentach z widokiem na ocean, jeżdżący "wypasionymi" samochodami i wiodący swoje życie w cieniu palm.



Im bliżej północy wyspy, tym bardziej skaliste staje się wybrzeże. Ostatnią plażą, gdzie można spokojnie wejść do wody, jest Boucan Canot. Od dwóch lat, kiedy surfer został zaatakowany przez rekina 3 metry od brzegu, bardzo dużą ostrożność kładzie się tam na bezpieczeństwo.


Między Boucan Canot a Saint-Denis zatrzymamy się na chwilę w Saint-Paul. Zastaje nas tam czarna, piaszczysta plaża z kilkumetrowymi palmami, nie pozwalająca zapomnieć, że wyspa jest pochodzenia wulkanicznego, a za naszymi plecami górują dwa wulkaniczne szczyty (jeden z wulkanów - Piton de laFournaise - jest wciąż czynny). Nie można się kąpać, bo wody oceanu są zbyt wzburzone w tym miejscu, jednak często można zauważyć łowiących rybaków. Co piątek i sobotę przy plaży odbywa się targ. Od rana do wieczora na placu ciągnącym się wzdłuż oceanu rozstawione są stragany z warzywami, czy rękodziełem.


Saint Denis wita nas wysokimi klifami. Wybrzeże stolicy wyspy jest skaliste, wzdłuż brzegu oceanu jest ścieżka dla pieszych i rowerzystów oraz cmentarz. Niedługo mają jakoś ulepszyć infrastrukturę tej przestrzeni (już rozpoczętno instalację 'ścieżki zdrowia').

 

4 komentarze:

  1. Pooglądałam plaże i od razu mi cieplej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! To idealnie ogrzewa w taki zimowy (!) dzień (przynajmniej w Pradze). Pozdrawiam!:-)

      Usuń
  2. Świat jest taki piękny. Zdjęcia z takich miejsc to uczta dla zmysłów, a zobaczyć to wszystko i poczuć na żywo to euforia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do słowa :) Wielu takich euforii Tobie (i sobie;)) życzę :)

      Usuń