Victoria - najmniejsza stolica świata

15.3.13 Karolina 3Komentarzy

Po trzech tygodniach badania kogutów (już kilka osób pytało mnie, czy zmieniłam studia na ornitologiczne), czas na odpoczynek. Lot z Reunionu na Seszele zajmuje niewiele ponad dwie godziny. W prawie pustym samolocie szybko zasypiamy, żeby obudzić się przy lądowaniu i móc podziwiać granitowe skały budujące wyspę Mahé, na której lądujemy. Po odebraniu bagaży kierujemy się w stronę przystanku autobusowego. Jest ciepło, w końcu jesteśmy niedaleko równika (= klimat równikowy). Temperatura dochodzi do 30 stopni, ale powietrze jest przyjemniejsze niż na Reunionie. Jedna z pracownic lotniska mówi nam, że z plecakami nie możemy jechać autobusem do oddalonej o 8 kilometrów Victorii (stolicy Seszeli) i powinnyśmy wziąć taksówkę. Absurd? Nie zraża nas to. Dochodzimy do przystanku i próbuję łapać stopa. Po pięciu minutach podjeżdża autobus. Wsiadamy. Kupujemy bilety za 5 rupii (SCR) i zajmujemy stojące miejsca. 5 SCR to niewiele ponad złotówka; na Seszelach wszędzie, bez względu na dystans i kierunek podróży niebieskimi autobusami, płaci się za bilet 5 SCR.
 

Po chwili, kiedy kierowca rusza i rozpędza się do niebezpiecznej prędkości, nasze ręce silnie trzymają się drążków i pobliskich foteli. Kto dał temu kierowcy prawo jazdy?! Piętnastokilogramowe plecaki na naszych plecach sprawiają, że zastanawiamy się kiedy zaliczymy upadek i zostaniemy przygniecione przez nasze toboły, albo po prostu wylecimy przez przednią szybę autobusu, kiedy kierowca po raz kolejny nagle zwolni lub zupełnie się zatrzyma na wąskiej drodze, żeby przepuścić jadący z naprzeciwka samochód. W końcu dojeżdżamy do Victorii. Przeżyłyśmy (tym razem!).
 

Powtórka z geografii: Seszele to archipelag 115 wysp na Oceanie Indyjskim, znajdujący się 1600 km od brzegów Afryki. Wyspy są pochodzenia wulkanicznego i koralowego. Populacja Seszeli wynosi 72 000 osób. Ponad 80% Seszelczykow mieszka na Mahé (największej wyspie). Dwa główne archipelagi Seszeli, to Wyspy Wewnętrzne i Wyspy Zewnętrzne. Tylko 33 wyspy są zamieszkane. Mahé ma 26 km długości i 6 km szerokości. Jej powierzchnia to 144 km².Pozostałe większe wyspy to Praslin (38,8 km²), Silhouette (20,7 km²) i La Digue (10,4 km²). W czasie tygodniowego pobytu udaje nam się zwiedzić dwie wyspy (poza Mahé docieramy także na La Digue).

Dystanse na wyspie są naprawdę niewielkie.

Szczypta historii: Seszele zostały odkryte w X wieku przez arabskich kupców, potem w XVI i XVII przepływali koło wysp portugalscy i brytyjscy żeglarze, udający się na południe w kierunku Madagaskaru, Reunionu czy Mauritiusu oraz przede wszystkim Indii.  Od roku 1756 do 1814 wyspa była kolonią francuską, później należała do Wielkiej Brytanii. W 1976 roku Seszele zyskały niepodległość.

Victoria to stolica Seszeli, leży na północnym wschodzie wyspy Mahé. Jest to największe miasto tego wyspiarskiego kraju i liczy niewiele ponad 25 tysięcy mieszkańców. Ministerstwa, uniwersytet, targowisko, port, z którego wypływają statki na okoliczne wyspy, banki, firmy - Victoria jest niewątpliwie administracyjnym i handlowym centrum wyspy. Od razu rzucają nam się w oczy mieszkańcy wyspy ubrani w uniformy. Kobiety noszą spódnice do kolan i koszule, mężczyźni spodnie w kancik i koszulki polo bądź koszule. Nawet osoby zamiatające (tudzież grabiące) plaże były ubrane w żółto-granatowe uniformy! 

Prosto z dworca kierujemy się do sądu, w którym pracuje Jess. The Supreme Court (czyli Sąd Najwyższy) ma swoją siedzibę w pięknym kolonialnym budynku z 1890 roku. Przed sądem znajduje się fontanna, którą wieńczy kopia popiersia królowej Wiktorii (oryginał znajduje się Muzeum Historii). Na Jess czekamy 20 minut, bo wyszła na obiad. Kiedy wraca od razu daje nam klucz do swojego domku i poznaje nas z Marcel, inna Couchsurferką, która u niej obecnie mieszka. Razem z Marcel jedziemy (niebieskim autobusem) do Glacis.

Do Victorii wracamy jeszcze dwukrotnie, żeby zwiedzić jedną z najmniejszych stolic na świecie.

W sobotę rano odwiedzamy targ. Wiecie, że uwielbiam takie miejsca! Są dla mnie niejako zwierciadłem lokalnej społeczności. Gwar, krzyki, rozmowy w języku kreolskim, to właśnie tutaj skupia się życie mieszkańców Mahé. Kupujemy przyprawy, herbatę, owoce. Oglądamy pana który patroszy ryby i innych sprzedawców zachęcających do nabycia swoich towarów.


Potem udajemy się na spacer po mieście. W Victorii znajduje się kilka muzeów. Ja decyduję się na odwiedzenie Muzeum Historycznego (Victoria National Museum of History), kiedy Marion i Marcel postanawiają iść na obiad.


Muzeum znajduje się w tym samym budynku, co Ministerstwo Turystyki i Kultury, a także biblioteka. Na parterze, w dużej sali, podzielonej na kilka boxów znajduje się ekspozycja historyczno-etnograficzna prezentująca dzieje Seszeli, od odkrycia archipelagu po dzień dzisiejszy. Nie można było robić zdjęć, więc mam tylko jedno ujęcie, po kryjomu zrobione telefonem.

 
Kiedy etnologiczne ciągotki zostały zaspokojone wracam na przystanek, gdzie umówiłam się z dziewczynami. Niedaleko przystanku trafiam na świątynię hinduską. Kilka kroków od niej jest kościół katolicki, zaraz potem anglikański. Świadczyć to może o dużej tolerancji religijnej mieszkańców Seszeli.


Po drodze mijam Clock Tower. Na głównym skrzyżowaniu w centrum Victorii stoi miniatura londyńskiego zegara znajdującego się niedaleko Victoria Station (Mały Ben znajdujący się na skrzyżowaniu Vauxhall Bridge Road i Victoria Street w Westminster w Londynie). Jest to "pocztówkowe" miejsce Victorii, przy którym wszyscy turyści robią sobie zdjęcie.


Kiedy razem z Marcel i Marion czekałyśmy na autobus na przystanku, zadzwoniła do nas Jess. Okazało się, że wraca z pracy i może nas zgarnąć do domu. Jess nie ma samochodu, więc kiedy podjechała, okazało się, że kierowcą jest Tom, którego poznała tego dnia w pracy. Tom okazał się Tomkiem - Polakiem badającym statki pirackie na Seszelach.

O tym spotkaniu i dalszych rajskich przygodach już w kolejnym wpisie :-)

3 komentarze:

  1. Pomimo niewielkich rozmiarów ze zdjęć wynika że ma coś w sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma, ma :) To jedyne miasto na Seszelach więc kusi turystów, nawet jeśli wszystko jest "mini" ;)

      Usuń
  2. Małe ale piękne. Wspaniały krajobraz! Piękne zdjęcia.
    Zapraszam do mnie : http://malyswiatpodrozy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń