Fotograficznie: Lwów

3.4.13 Karolina 1Komentarzy

Lwów zimowy. Miałam możliwość pojechania do tego pięknego miasta w grudniu 2010 roku. Mama robiła badania do habilitacji w polskich szkołach na Ukrainie i wzięła mnie ze sobą do pomocy. Pojechała z nami moja przyjaciółka Goplana.
Do Lwowa pojechałyśmy nocnym pociągiem z Katowic (pamiętam, że pociąg miał 3 godziny opóźnienia, a że hala dworca była w budowie, to miałyśmy do wyboru - marznąć w hali przy kasach, albo siedzieć w budce z kebabami i innymi smakołykami i wdychać zapach starego oleju; już nie wiem, co gorsze). Noc w pociągu zleciała szybko, w przedziale obok siedzieli młodzieńcy, którzy tak spili się w trakcie drogi, że na granicy, kiedy przyszedł celnik sprawdzać bilety, jeden z chłopaków powiedział zmęczonym głosem do swojego kolegi: "Maaaarek... pokaż twarz!". Jakoś tak zostało mi to w pamięci ;)   
We Lwowie wynajęłyśmy pokój u miłej Polki. Byłyśmy w kilku szkołach, pojechałyśmy także do polskiej szkoły do Mościsk. Chociaż było zimno (jak na grudzień przystało), bardzo mi się Lwów spodobał i mam nadzieję, że uda mi się tam jeszcze wrócić (jak będzie trochę cieplej).
 


















1 komentarz:

  1. Mój ukochany Lwów. Mam taki post o zimowym Lwowie. Kocham to miasto!

    OdpowiedzUsuń