Wpisy

Studia w Pradze


Od października studiuję w Pradze, stolicy Czech, w ramach programu Erasmus. Żyję w miejscu bliskim kulturowo Polsce, a jednak różniącym się w wielu aspektach. Moja praska przygoda powoli dobiega końca. Czas na małe podsumowanie. O tym jak się studiuje na Uniwersytecie Karola, dlaczego czasami na zajęciach są tylko trzy osoby, jak nie znając czeskiego dostać się do średnio-zaawansowanej grupy na kursie językowym i dlaczego właściwie Praga, skoro mogło być bardziej egzotycznie?


Uniwersytet Karola, założony w 1348 roku, jest najstarszym Uniwersytetem w Europie Środkowej. Siedemnaście wydziałów (w tym jeden w Pilźnie i dwa w Hradci Králové) daje możliwość wyboru przeróżnych kierunków na studiach licencjackich i magisterskich. Ja, studiując etnologię, mam przede wszystkim zajęcia na Wydziale Filozoficznym. W pierwszym semestrze chodziłam też na wykłady na dwa inne wydziały: Nauk Społecznych i Pedagogiczny, w semestrze letnim udało się tego uniknąć i mam zajęcia w jednym miejscu, w jednej sali, na jednym kierunku.


Instytut Etnologii Uniwersytetu Karola jest usytuowany w samym sercu Starego Miasta, przy ulicy Celetnej. To tam mam wszystkie wykłady w tym semestrze. 

Zajęcia w Pradze trwają zazwyczaj półtorej godziny. Na etnologii nie mamy podziału na wykłady i ćwiczenia. Instytut etnologii ma do dyspozycji dwie sale, a czasami, jak zgubi się klucz, mamy zajęcia w Instytucie, w sali wykładowców, gdzie są wygodne fotele rodem z czasów komuny, stare drewniane biurka i równie stare komputery.

Na etnologii studiuje bardzo mało osób. Na pierwszym roku jest niewiele ponad 10 studentów, na innych latach podobnie. Każdy rok ma kilka obowiązkowych przedmiotów, inne są obowiązkowe w czasie studiów I lub II stopnia, jednak student sam możne wybrać, na którym roku je zrealizuje. Są też przedmioty fakultatywne obowiązkowe (trochę paradoksalne, ale tak. Wybór takich przedmiotów jest mały, ale zawsze daje namiastkę swobody) oraz fakultatywne. Te ostatnie są najczęściej prowadzone przez doktorantów i odnoszą się do tego czy młody naukowiec się zajmuje w swojej pracy badawczej.

Jako, że studenci mniej lub bardziej sami układają sobie plan (SIS, czyli czeski odpowiednik USOSa działa zadziwiająco dobrze), na wielu zajęciach spotykam się z tymi samymi osobami. Na większości zajęć nie jest sprawdzana obecność, co sprawia, że na początku semestru sala jest pełna, a z każdymi kolejnymi zajęciami pustoszeje. Są przedmioty, na które zapisały się 2-3 osoby. Ostatnio na jednych zajęciach (z Antropologii wizualnej) byłam sama. Po obejrzeniu 30 minut filmu poszliśmy na piwo ;)
Jak ja mam się skupić na zajęciach 
widząc coś TAKIEGO?

Na zajęciach wykładowcy wykorzystują prezentacje multimedialne, czasem czytają z kartki, często zachęcają do dyskusji, przygotowywania referatów  na tematy, które nas interesują (w obrębie omawianej dziedziny).

Pierwszą czeską sesję mam już dawno za sobą. Trwała prawie półtora miesiąca, jednak ze względu na wyjazd na Reunion, postanowiłam jak najszybciej się rozprawić z egzaminami. Przez tydzień zdawałam jeden dziennie, dzięki czemu po pierwszym tygodniu sesji zaczęłam pięcio-tygodniowe wakacje. W semestrze letnim sesja zaczyna się już 20 maja i mam nadzieję, że pójdzie mi równie gładko jak przednio (chociaż przy 10 egzaminach kolorowo nie będzie).

Przedmioty zalicza się na započet (czyli nasze zaliczenie), albo zdaje się egzamin. Nie ma tu czegoś takiego jak zaliczenie z oceną (dlatego ja, potrzebując z każdego przedmiotu ocenę, muszę zdawać egzaminy). Jeśli przedmiot kończy się egzaminem, ma więcej punktów ECTS, a wymagania są wyższe (np. na zaliczenie wystarczy obecność na zajęciach i napisanie jakiejś krótkiej pracy pisemnej, a do egzaminu trzeba przeczytać 1-2 książki plus zdać to, co było przerabiane na zajęciach).

Kurs czeskiego, czyli Český je hezký!

Każdy student programu Erasmus ma możliwość nauki czeskiego. Na początku roku akademickiego jest robiony test, według rezultatów tworzone są grupy: Survival Czech, Czech for beginners, Pre-Intermediate Czech. Osoby, którym test dobrze pójdzie, mają możliwość uczestniczenia w zajęciach dla studentów bohemistyki. Jednak w tym przypadku zamiast 3 godzin czeskiego tygodniowo ma się nawet 8 godzin (dlatego ja przeniosłam się do grupy dla średniozaawansowanych, bo przy 8h czeskiego brakłoby mi czasu na inne etno-przedmioty).
Osobiście znam Polaków, którzy bez wcześniejszej znajomości czeskiego napisali dobrze test i dostali się do grupy średniozaawansowanej. Słowianie ;-)


Bez dwóch zdań wyjazd na Erasmusa jest świetną okazją do nauki języka. Kurs języka jest darmowy, do tego można zapisać się na przedmioty po czesku (co postanowiłam uczynić) i liczyć na wyrozumiałość wykładowców.

Słuchając wykładów, starając się robić notatki, czytając książki po czesku bardzo dużo się uczę, chociaż niewątpliwie wymaga to trochę czasu i poświęcenia.
Najwięcej jednak uczę się w domu, mieszkając z trzema Czeszkami, które cierpliwie mnie poprawiają, tłumaczą, a dlaczego to się mówi tak, a nie inaczej (no bo skoro po polsku jest tak i tak, to czemu po czesku nie?). Mamy przy tym wiele śmiechu, zwłaszcza kiedy dziewczyny słyszą swoje ulubione polskie zdania: szukam drogi w życiu, szukam drogi w stolicy, idę na zakupy do sklepu :D

Kolaudačka, czyli nasza czeska parapetówka w komunistycznym klimacie :)

Mieszkanie

Są dwie możliwości zakwaterowania w Pradze - akademik, albo mieszkanie ze znajomymi, lub nieznajomymi ludźmi. O tym jak znalazłam współlokatorki w Pradze pisałam już tutaj. Dalej zachwycam się miejscem, w którym mieszkamy, jestem przeszczęśliwa, że w ubiegłoroczne wakacje poznałam Barę i Lenie, i że mam tak wspaniałe współlokatorki, które od miesiąca codziennie wymyślają nowe preteksty, dla których powinnam zostać na kolejny rok w Pradze. Gdybym się na to zdecydowała, takie towarzystwo byłoby główną zachętą i zaletą mieszkania w tym mieście, w tym miejscu.
 

Noclegownia "u Kaniów" tymczasowo w Pradze. Powoli zaczyna brakować miejsca w mojej księdze gości ;)

Dlaczego?

Równie często, jak na początku mojego pobytu w Pradze, ludzie pytają mnie dlaczego - dlaczego Praga, dlaczego Czechy? A ja pytam - dlaczego nie? Piękne miasto, ciekawy kraj, ludzie, nowy język, w którym mogę się co raz sprawniej komunikować, czytać książki, oglądać filmy. Do tego jestem z Cieszyna. Moje współlokatorki, kiedy oznajmiam, że jadę do Polski, do domu, odpowiadają - "nie do Polski, tylko do Cieszyna".

Kto był w Cieszynie, ten wie, że jest to magiczne miejsce, na styku kultur. Nie wiem gdzie mnie życie poniesie, gdzie kiedyś będę mieszkać. Jeśli będzie to Cieszyn, to znajomość języka sąsiadów na pewno bardzo mi się przyda. Poza tym, w końcu mogę dogadać się z dalekimi kuzynami mieszkającymi w Czechach, którzy w przeciwieństwie do swoich rodziców, czy dziadków już nie mówią po polsku...

1 komentarz:

  1. chyba żałuję, że się nie wybrałam na erasmusa, nieważne gdzie, sama nie umiem sobie odpowiedzieć "dlaczego".

    OdpowiedzUsuń