4 days in Paris

16.10.13 Karolina 4Komentarzy



Od czwartku do wtorku miałam okazję odwiedzić Paryż. Piękna, słoneczna pogoda, jazda autostopem z lotniska w Beauvais do Paryża, jesienne spacery po Dzielnicy Łacińskiej, załatwianie formalności na uczelni, a także Nuit Blanche - czyli Biała Noc pełna atrakcji. Chociaż w Paryżu spędziłam tylko pięć dni, nie narzekałam na nudę. Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z tego wyjazdu, który rozpoczyna moją przygodę ze studiowaniem w stolicy Francji :)



Do Beauvais przyleciałyśmy z godzinnym opóźnieniem. Autobus z lotniska do centrum Paryża kosztuje 16€. Od dwóch lat staram się tę trasę pokonywać autostopem i muszę przyznać, że ten sposób sprawdza się znakomicie. Stanęłyśmy z Mamą przy wyjeździe z lotniska i po 3 minutach zatrzymał się pierwszy kierowca. Podwiózł nas do wjazdu na autostradę i po złapaniu kolejnego kierowcy, w ponad godzinę dojechałyśmy do Paryża. Zatrzymałyśmy się u jednego z moich host-braci, który mieszka i studiuje w Paryżu.


W piątek walczyłyśmy z francuską biurokracją załatwiając formalności na uczelni, czy w banku. W sobotę z kolei spotkałyśmy się z moją rodziną goszczącą, która akurat była przejazdem w Paryżu. Zjedliśmy razem obiad w mieszkaniu mojego host-brata, a po południu, kiedy Pierre i Marie-Hélène odjechali, poszłyśmy na spacer po Montmartre. Wszędzie były tłumy ludzi. Wiele osób siedziało na trawie, opalając się w jesiennym słońcu. 







Wieczorem, razem ze współlokatorką Marca poszłam na spacer po Paryżu. Tego wieczoru w rożnych dzielnicach miasta odbywały się wydarzenia w ramach Nuit Blanche (czyli białej nocy). Koncerty, spektakle, wystawy, pokazy filmów - oferta dwunastej edycji tego wydarzenia była bardzo bogata, ale niestety ze względu na ogromną liczbę ludzi, do większości miejsc trzeba było stać w kolejkach. My zdecydowałyśmy się na spacer po malowniczym Marais. Udało nam się znaleźć kilka wystaw, które były dostępne dla ogółu (bez stania w kolejkach), obejrzałyśmy też trzy filmy krótkometrażowe w ramach cyklu "Kobiety na skraju nerwów".



L'Europe au féminin: Tour d'Europe Eurochannel de courts-métrages

Na placu przed Maison de l'Europe na dużym ekranie można było obejrzeć filmy krótkometrażowe z całej Europy.

35-37 rue des Francs-Bourgeois, Paris 3


Exposition de dessins - Josée Le Roux
Na fasadzie księgarni Mona Lisait, 17bis rue Pavée, Paris 4


Drapeau Blanc pour la Nuit Blanche - Georges-Pascal Ricordeau
Biała flaga wykonana z plastikowych siatek
Bibliothèque Historique de la Ville de Paris, 24 rue Pavée, Paris 4


GRR56 - Ingo Giezendanner
Setki małych rysunków szwajcarskiego artysty można było zobaczyć na fasadzie księgarni Centre Culturel Suisse. 
32 rue des Francs-Bourgeois, Paris 3


O północy nad Sekwaną, w okolicach Muzeum d'Orsay miał odbyć się pokaz sztucznych ogni. W końcu, z trzydziesto-minutowym opóźnieniem nad wodą ukazały się fajerwerki. No cóż, widziałam w życiu lepsze sztuczne ognie i wydaje mi się, że ludzie byli trochę zawiedzeni (zwłaszcza osoby stojące na sąsiednich mostach, gdzie nie było nic widać). Tej nocy paryskie metro działało dłużej niż zazwyczaj. Dwie linie (1 i 5) jeździły całą noc. Powyżej mogliście zobaczyć kilka zdjęć (z telefonu, stąd nienajlepsza jakość) zrobionych tego wieczoru.

W niedzielę spotkałam się z Riccardo - wolontariuszem AFSu z Włoch, który  w drodze do Grenoble miał 6-godzinną przesiadkę w Paryżu. Poszliśmy na Marais na śniadanie, a potem do Centrum Pompidou. W Paryżu w każdą pierwszą niedzielę miesiąca wstęp do muzeów jest darmowy. Dlatego w niedziele (zwłaszcza te pierwsze w miesiącu) wszędzie jest więcej zwiedzających niż zazwyczaj i trzeba odstać swoje w kolejkach. Mając mniej niż 26 lat można wchodzić do muzeów za darmo przez cały rok. 


W poniedziałek dalej spacerowałyśmy w okolicach Saint-Germain. Uwielbiam klimat tej dzielnicy. Kiedy wejdzie się w wąskie uliczki, można zapomnieć, że jest się w dużym mieście. Moja szkoła znajduje się właśnie w tej, szóstej dzielnicy i mam nadzieję, że będę miała czas na spacery po okolicy.

Tego południa znalazłyśmy też czas na małe zakupy (ciucholandom w Paryżu poświęcę osobny post, bo można w nich upolować naprawdę fajne ubrania, buty, czy torebki :)). Na koniec wspięłyśmy się na ostatnie piętro Galerii Lafayette. Z pomysłowo zagospodarowanego tarasu (wykładzina w formie sztucznej trawy, plastikowe fotele, kanapy i krzesła pozwalające na chwilę odpoczynku od zakupów, tudzież window-shoppingu, biorąc pod uwagę wysokie ceny w tej galerii handlowej) roztacza się piękny widok na miasto. Chociaż nie jesteśmy zbyt wysoko, to dostrzec można wiele znanych paryskich miejsc, nie tylko wieżę Eiffel'a.


Do Paryża wrócę już 29go października rozpoczynając moją studencką przygodę w tym mieście :-)

4 komentarze:

  1. Fajna dekoracja na tym pierwszym zdjęciu - ślimaczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejuniu, jak ja tęsknie za Paryżem, byłam tam tylko raz, ale wystarczyło żeby się zakochać! Ech i te bułeczi wyglądaja tak smakowicie! Zazdrość mega, że właśnie tam będziesz odbywać swą studencką przygodę, ale niech Ci się tam wiedzie jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      No! Wypieki Francuzi mają wyjątkowo dobre :)

      Usuń