Rzut oka na Aveiro

25.1.14 Karolina 2Komentarzy

Pierwszy raz o Aveiro usłyszałam kiedy Sandra, Jagoda i Kasia szczęśliwe powiedziały, że jadą na Erasmusa właśnie tam. Potem moją ciekawość pogłębiały wpisy na blogu, gdzie dziewczyny wrzucały zdjęcia i opowieści o ich pierwszych krokach na obczyźnie. Jeszcze zanim Słowianki wyjechały do Portugalii, obiecałam im, że je odwiedzę. Na początku chciałam spędzić z nimi Święta, ale zaporowe ceny biletów sprawiły, że wybrałam powrót stopem do Polski. Portugalię odwiedziłam w końcu w ubiegły weekend. Zapraszam Was na relację z Aveiro :-)



Do Aveiro dojechałam w piątkowe popołudnie. Było już ciemno, więc na spacer po mieście wybrałyśmy się w sobotę. Aveiro leży przy ujściu rzeki Vouga do Laguny Aveiro. W centrum miasta, na rzece stoją długie, wąskie łodzie - moliceiros, z zakręconymi dziobami. Od razu zwróciłam też uwagę na kolorowe domy, których elewacje wyłożone są ceramicznymi płytkami azulejos. 
Z przystanku nad Vougą pojechałyśmy autobusem do Costa Nova, nad Ocean Atlantycki. A tam...


W Costa Nova od razu poszłyśmy na plażę. Zanim zobaczyłyśmy ocean, naszym oczom ukazały się wielkie wydmy. Unikając zapadania się w piasku, skorzystałyśmy z drewnianego pomostu, którym doszłyśmy do samej plaży. Chociaż ocean był na wyciągnięcie ręki, wolałyśmy patrzeć na niego z daleka. Bardzo wiało, podobno w ostatnim czasie było kilka wypadków, włącznie ze śmiercią osób, które zostały zmiecione przez wysokie fale. Kiedy byłyśmy w Costa Nova, słońce na chwilę wychyliło się zza chmur. Jeszcze chwilę pospacerowałyśmy po miasteczku, zachwycając się kolorowymi domami, po czym wróciłyśmy do Aveiro.




Kiedy dojechałyśmy do miasta całkowicie się zachmurzyło. Zanim się na dobre rozpadało pochodziłyśmy po centrum, poszłyśmy na plac, przy którym znajduje się targ rybny, zobaczyłyśmy także katedrę. Spacerując uliczkami w Aveiro zauważyłam, że jest bardzo dużo opuszczonych kamienic. Opustoszałe, brudne budynki stały zaraz obok tych zadbanych, z lśniącymi płytkami azulejos. Ale to chyba niestety norma w Portugalii...





Z Jagodą...
...i z Kasią.
Za kilka dni zapraszam Was do Porto widzianego z góry. Tymczasem życzę Wam słonecznego weekendu! :)

2 komentarze:

  1. Kurczę, ale to świetnie wygląda :O
    Super zdjęcia i bardzo ciekawy opis :)
    mlwdragon.blogspot.com
    historiaadam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. o, pięknie tam!!! miałam zawitać do Aveiro przy okazji mojej ostatniej wizyty w Portugalii (hmm, w 2005r...), teraz widzę jak wiele straciłam i jak szybko powinnam się zorganizować, żeby znów do Portugalii wyskoczyć!!

    OdpowiedzUsuń