Wolontariat zagraniczny na Filipinach - relacja Magdy :)

5.1.14 Karolina 3Komentarzy


W poprzednim poście zachęcałam Was do brania udziału w międzynarodowych projektach, wymianach, wolontariatach czy stażach. Takie wyjazdy mogą być świetną okazją nie tylko do zwiedzenia kawałka świata, co staram się udowadniać poniekąd na tym blogu, ale także do nauki języka, poznawania innych kultur i ludzi. Dzisiaj zapraszam Was do przeczytania relacji z wyjazdu na Filipiny zorganizowanego przez AIESEC, którą przygotowała dla Was Magda, moja koleżanka z liceum. Zobaczcie jak wspomina ona swój ośmiotygodniowy pobyt w Azji.


"Decyzję o złożeniu aplikacji na Global Citizen podjęłam pod wpływem chwili w ogóle nie zastanawiając się nad późniejszymi konsekwencjami. I tak oto w sierpniu znalazłam się na Filipinach! Spędziłam tam niesamowite 8 tygodni jako wolontariusz w Philippine Red Cross Manila Chapter. Na miejscu między innymi przeszłam wiele interesujących szkoleń, uczestniczyłam w dyżurach dziennych i nocnych w jednostce, przygotowywałam oraz wydawałam posiłki poszkodowanym ludziom w powodzi, prowadziłam zajęcia z udzielania pierwszej pomocy w szkołach, jak również byłam odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa medycznego uczestnikom narodowego protestu. Podczas mojego pobytu w tym egzotycznym kraju spotkałam ciekawych, wartościowych ludzi, zdobyłam cenne doświadczenia życiowe oraz miałam okazję podszkolić swój angielski.

Fot. Magda Kaleta

Fot. Magda Kaleta
Fot. Magda Kaleta

Filipiny to kraj, gdzie czas płynie wolniej, a ludzie zawsze są radośni, uśmiechnięci i pomocni. Zazdroszczę im, że potrafią żyć z dnia na dzień oraz doceniać każdą chwilę spędzoną w rodzinnym gronie, szczęśliwi z tego co mają, choć często jest tego niewiele. Bogactwo kulturowe, tradycje, zwyczaje, dania kuchni filipińskiej zaskakiwały mnie każdego dnia. Doskonale pamiętam na przykład swoją pierwszą jazdę jeepney’em – to dopiero było przeżycie, oczywiście pozytywne!

Fot. Magda Kaleta

W wolnych chwilach, a nie było ich tak dużo, bo jednak wolontariat był priorytetem i głównym celem mojej podróży, miałam okazję zwiedzić nie tylko Manilę, ale i inne miejsca m.in. tarasy ryżowe w Batad, wulkan Taal i wulkan Mayon. Udało mi się nawet polecieć na wyspę Palawan i Boracay, gdzie poleniuchowałam kilka dni pod palmami na pięknych, piaszczystych plażach i ponurkowałam w turkusowym morzu. Ponadto, przekonałam się jak żyją ludzie w wioskach z dala od miejskiego zgiełku oraz w różnych częściach kraju, bo przecież Filipiny to tysiące wysp i wysepek. Motto państwa brzmi: „It’s more fun in the Philippines!”, z którym całkowicie się zgadzam.

A to wszystko zawdzięczam programowi AIESEC, dzięki któremu miałam możliwość zobaczyć inny, tak odległy mi zakątek świata. Nierealne do tej pory marzenia o dalekiej podróży, stały się rzeczywistością. Nigdy nie zapomnę tej przygody i jestem pewna, że to nie koniec moich międzynarodowych wypraw – to dopiero początek.”

Tekst i zdjęcia: Magda Kaleta

Fot. Magda Kaleta

3 komentarze:

  1. takie programy i wyjazdy tylko motywują:) nie dość, że człowiek zwiedzi się świat, pomoze innym, nauczy się jezyka to jeszcze będzie szczęśliwy:) najlepsze połączenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś chciałem pojechać jako wolontariusz do jakiegoś państwa, i chyba to zrobię, ale narazie chcę skończyć szkołę :D
    Chcesz wziąć udział w konkursie? Zapraszam - drugi link :)
    mlwdragon.blogspot.com
    historiaadam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne zdjęcie pod wulkanem Mayon.

    OdpowiedzUsuń