Wpisy

Salam aleykum czyli witamy w Maroku



Z wysokiego minaretu słychać mężczyznę nawołującego na wieczorną modlitwę. Jego głos przenika przez wąskie i często ślepe uliczki wielkiej medyny. Spacerem udajemy się w stronę Kazba al-Udaja - dwunastowiecznej cytadeli górującej nad miastem. Za jej murami kryją się kamienne alejki, stromo prowadzące w dół, na piękny taras, z którego można przyjrzeć się Sali - miastu znajdującemu się na drugim brzegu rzeki Bouregreg. Salam aleykum słyszymy na każdym kroku...


Do Rabatu przylecieliśmy w czwartkowe południe i chociaż było ciepło, to niebo schowało się pod warstwą chmur. Zostawiliśmy bagaże w hotelu i od razu udaliśmy się na zwiedzanie miasta z jednym z doktorantów Centre Jacques Berque. 

Co od razu przykuło naszą uwagę? Trąbiące samochody, niezatrzymujące się nawet jeśli grupa ludzi stoi na środku drogi (przechodzenie przez jezdnię okazuję się tutaj większym wyczynem niż w Azji;)). Z każdym dniem wychodzi nam to coraz lepiej. Jutro zaczynamy tygodniowe seminarium w CJB, a po południami będziemy mieli czas na kontynuowanie naszych badań terenowych, które rozpoczęliśmy w piątek. 


Czasu na lepsze przyjrzenie się Rabatowi na pewno nie zabraknie. Dotychczas zobaczyliśmy ruiny cytadeli Szalla, monumentalny meczet Hasana, mauzoleum jednego z marokańskich władców i o tym wszystkim napiszę szczegółowo w nadchodzącym tygodniu. Będzie też o pysznym marokańskim jedzeniu, męskiej dominacji i o "autentycznych" i "tradycyjnych" przedmiotach z suku w Rabacie.

2 komentarze:

  1. Szkoda tylko że zabrakło słońca :) Osobiście nie przepadam za taka nijaka pogodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie jest trochę nijaka. Na szczęście koło południa wychodzi słońce, a wczoraj i dzisiaj nawet niebo jest błękitne :)

      Usuń