Lipcowe zapiski

1.8.15 Karolina 5Komentarzy

Dzisiejszym wpisem chciałabym rozpocząć serię "...zapisków". Zapiski to posty, w których będę dzieliła się z Wami (nie tylko) podróżniczymi różnościami. Będzie między innymi o mniejszych i większych wojażach, wartych odwiedzenia miejscach, które odkrywam w czasie wyjazdów, a także o blogosferze podróżniczej i ciekawych blogach, które śledzę, i które chciałabym Wam polecić. Lato w pełni i połowa wakacji za nami, tak więc czas na pierwsze, lipcowe wydanie zapisków!

Miesiąc temu wróciłam do Polski, jednak nie miałam czasu nawet na rozpakowanie walizek. Kraków, Praga, Ostrawa, Warszawa, a teraz Londyn - jak widzicie jestem w ciągłych rozjazdach. Niemniej miałam kilka dni na pobycie w domu, nacieszenie się powrotem do mojego Cieszyna i posmakowanie lata. Domowa lemoniada, pyszne babeczki zrobione przez Mamę i totalny relaks na balkonie - czego chcieć więcej?


Kilka dni spędzonych w Krakowie wystarczyło, żeby odwiedzić lubiane przeze mnie miejsca. Do tej listy dopisuję Kokorogarnię na Kazimierzu (ul. Józefa 9)! Razem z towarzyszącą mi znajomą z Francji odkrywałyśmy też uroki Podgórza, po którym oprowadziła nas Agnieszka, czyli Zależna w podróży.


Moje ulubione miejsce w Warszawie? Dach BUWu, czyli Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Dach, a na tym dachu ogród! Tak pięknie zaadaptowana przestrzeń w miejskiej dżungli sprawia, że na chwilę zapominam, że tak naprawdę wciąż jestem w Warszawie ;) Jeśli nigdy nie byliście w ogrodach BUWu, to koniecznie tam zajrzyjcie, bo warto!


W czasie pobytu w stolicy udało mi się dotrzeć na spotkanie z Olą Świstow, znaną jako Pojechana. Ola niedawno wydała książkę "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin", w której podzieliła się swoim doświadczeniem z życia w Chinach. W książce znajdziemy opisy codzienności pełnej komunikacyjnych łamigłówek, wrażenia z podróży po Państwie Środka i przede wszystkim spostrzeżenia dotyczące procesu oswajania chińskiej rzeczywistości. Jak mówiła na spotkaniu Ola, te zapiski z Chin to swoisty dziennik zdziwień. I ja w czasie tego spotkania dziwiłam się wielokrotnie, słuchając z zaciekawieniem i żałując, że slajdy trwały tak krótko! Z książką Pojechanej wróciłam do domu i Wam również polecam przeczytanie "Laowai...". Co więcej, Ola właśnie wyruszyła w podróż dookoła świata, więc tym bardziej zachęcam do śledzenia jej przygód na blogu i na fejsbuku.


Ostatnio znajoma zapytała mnie, co daje mi prowadzenie bloga. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że największą wartością są ludzie, których dzięki pisaniu spotykam. Od dwóch lat poznaję blogerów podróżniczych i nie inaczej jest w te wakacje. W Warszawie w końcu udało mi się poznać Agnieszkę, która prowadzi bloga Całe życie w podróży, a także Evi (Kto podróżuje ten żyje dwa razy). W Cudach na Kiju towarzyszył nam Osmól, z którym znamy się ze Zjazdu Blogerów Podróżniczych (i dzięki któremu wiem co to jest SEO :P).


Od wtorku jestem w Wielkiej Brytanii. Tydzień wakacji spędzony u przyjaciółki mamy ze studiów jeszcze przed wyjazdem przemienił się w prawie trzytygodniowy pobyt i zwiedzanie połączone z pracą. Dwa dni w Londynie minęły stanowczo za szybko i cieszę się, że wrócę do brytyjskiej stolicy za dwa tygodnie.


W czwartek przyjechałam do wioski Sutton Valance w hrabstwie Kent, gdzie pracuję jako trenerka edukacji międzykulturowej na międzynarodowym obozie językowym. Okolica jest przecudna i czuję się trochę jak w Harrym Potterze. Na kompleks szkolny składają się stare kamienice z czerwonej cegły, piękny ogród, czy obiekty sportowe. Chociaż zapowiadają się intensywne dwa tygodnie, w takim otoczeniu na pewno będzie się przyjemnie pracowało :)


Przed powrotem do domu zajrzę jeszcze na dwa dni do Londynu, więc jeśli znacie jakieś ciekawe miejsca, do których warto zajrzeć, podzielcie się nimi w komentarzach! :)

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Już niedługo! Przeprowadzam się we wtorek!!! :)

      Usuń
  2. Ok, super sprawa - widzę juz nowy wpis o Warszawie, super - też mi się podoba nasz stolica - na drodze Twoich wakacyjnych podróży polecam Mrągowo, Karpacz no i Jastrzębią Górę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że w te wakacje już za wiele nie zdziałam :( Ale wszystko przede mną i będę miała Twoje wskazówki na uwadze :) Dzięki!

      Usuń
  3. Ale wabisz - to przez te babeczki weszłam w cały post :) Dzięki za polecenie blogu "pojechana" - kurczę dziewczyna prowadzi fajne, dynamiczne życie :)

    OdpowiedzUsuń