Zapiski jesienne

14.12.16 Karolina 4Komentarzy


"O nie! Jak ten czas szybko leci!" - myślę sobie czasami. A potem cieszę się, że ten jesienny okres już prawie za mną, bo ostatnie dwa miesiące dały mi wyjątkowo w kość! W dzisiejszym poście mały przegląd jesiennych inspiracji: fajne miejsca, które udało mi się odwiedzić, ciekawe artykuły, a nawet coś do posłuchania!

"Nienawidzę podróżowania" - powiedziałam wczoraj, zmęczona podróżą na południe Francji. Stwierdzenie dość mocne, ale możecie mi wierzyć, że ostatnie dwa miesiące i życie na walizkach totalnie mnie dobiły. I tak sobie myślę, że podróże jednak wciąż kocham, ale to ciągłe przemieszczanie się, bycie jeden dzień tu, dwa-trzy tam, jest tak okrutnie męczące, że nic dziwnego, że końcem listopada, moim głównym marzeniem było posiedzieć w jednym miejscu dłużej niż tydzień! Marzenie spełni się dopiero (już!) w święta, na szczęście jakoś udało mi się odnaleźć wewnętrzną równowagę...

Listopadową szaro-burą aurę pozwoliły mi pokolorować wspomnienia z Malezji, którymi podzieliłam się na blogu Zu in Asia. Zuza zebrała malezyjskie opowieści polskich blogerów, więc jeśli chcielibyście się przekonać jak barwnym i ciekawym miejscem jest ten kraj położony w Azji Południowo-Wschodniej, to koniecznie zajrzyjcie na jej bloga! Ja o powrocie do Malezji marzę już od trzech lat i mam nadzieję, że niedługo w końcu uda mi się tam dotrzeć!

Jednym z plusów ciągłego rozjechania jest możliwość spotykania się z rodziną i ze znajomymi, mieszkającymi w różnych miastach. I tak udało mi się zajrzeć do rodziny do Jędrzejowa, do francuskiej siostry mieszkającej w Lyonie. We Wrocławiu odwiedziłam Kingę z bloga Gadulec.me, w Warszawie złapałam Julię, która przyleciała na chwilę do Polski z Australii, Olę Pojechaną, która wróciła z podróży dookoła świata oraz gościłam LosWiaherosów, przed ich wylotem na Teneryfę. W związku z tym, że niedługo sama wybędę na moje "wyspy spokoju", nie wiem kiedy uda nam się spotkać następnym razem, najpewniej nie wcześniej niż za niecały rok, więc tym bardziej cieszę się, że mieliśmy okazję na spokojnie pogadać :) Jesień była również czasem spotkań radiowych. Gdybyście mieli ochotę posłuchać moich kaledońskich opowieści, zapraszam na stronę radia Medium Publiczne ("Nowa Kaledonia pod lupą etnologa", audycja Hamak Life). Pojawiłam się również w audycji Między biegunami w Radiu Kraków, niedługo powinno pojawić się nagranie naszego spotkania.

W listopadzie miało również miejsce "spotkanie na szczycie" z Wielkim Wodzem z kaledońskiej Ile des Pins, na której prowadzę badania. O tym, co było pretekstem do naszego spotkania oraz o wrażeniach z wizyty we francuskim Senacie pisałam tutaj.

A w Polsce, w ramach małych jesiennych przyjemności, odkryłam kilka sympatycznych miejsc na kawiarnianej mapie Krakowa i Warszawy. Wybrałam się między innymi na śniadanie do Massolit Bakery & Cafe (ul. Smoleńsk 17, Kraków). Miejsce to polecała jakiś czas temu Ula The Adamant Wanderer. Na śniadanie spróbowałam pudding ryżowy z kardamonem, różą i pistacjami, a do domu zabrałam bajgla z czarnuszką, serkiem, łososiem i kaparami. Przyjemne miejsce, pyszne jedzenie, na pewno zjem tam jeszcze nie jedno śniadanie! Przy okazji zajrzałam też do przytulnej księgarni Massolit Books & Cafe, w której mogłabym spędzić cały dzień. Wyszłam oczywiście z dwiema książkami o postkolonializmie i silnym postanowieniem, żeby tam wrócić.

Przy okazji grudniowego pobytu w Paryżu zajrzałam do kawiarni Shakespeare & Company Café, która w zeszłym roku została otwarta obok legendarnej księgarni Shakespeare and Company. Bardzo przytulne miejsce, z pysznym jedzeniem i dobrą kawą! Nie mogło go więc zabraknąć na mojej liście najfajniejszych paryskich restauracji, którą przy okazji odświeżyłam.

A jak Wam mija jesień?
Też z niecierpliwością czekacie na święta?
Skoro o świętach mowa, to jeśli nie macie jeszcze świątecznych podarków, zajrzyjcie po inspiracje do wpisu Prezenty świąteczne made in Poland :)
Udanych przygotowań do świąt!
Pozdrawiam grudniowo!

4 komentarze:

  1. Jaaaaa, ale intensywną jesień miałaś! Tyle spotkań, ciągle w rozjazdach... A ja do pracy jak mróweczka chodziłam, ale miałam dwa fajne weekendowe wyjazdy na południe Polski :) Audycję z Hamak Life mam od jakiegoś czasu zapisaną do przesłuchania, mam plan nadrobić w ten weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie te spotkania, ładujące mnie pozytywną energią, to chyba bym nie przetrwała tego rozjechanego okresu! Mam nadzieję, że Twoje wyjazdy były udane! :)
      Udanego słuchania! Miło mi! :))

      Usuń
  2. Też czekam na Boże Narodzenie, na chwilę wolnego i możliwość porobienia czegoś dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przykład pooglądania naszego ulubionego serialu? :P

      Usuń