Wpisy

Zdobywając Uluru. Zadeptując kulturę


Monumentalnie górująca nad pustynną okolicą, owiana tajemnicą, mieni się żarzącą czerwienią w palącym słońcu australijskiego outbacku. Uluru, to święta dla Aborygenów skała, która od kilkudziesięciu lat stanowi główny punkt wycieczek turystów i podróżników odwiedzających Australię. Wiele osób decyduje się wspiąć na sam szczyt Uluru, chcąc za wszelką cenę, nie zważając na wierzenia tubylców, podziwiać z góry pustynną okolicę.


Ayers Rock (ang. Stara Skała) jest najbardziej znanym miejscem w Australii związanym z obrzędami totemicznymi. Dla Aborygenów z plemienia Anangu Uluru ma wielkie znaczenie w lokalnych wierzeniach. Od lat 50. XX wieku, kiedy biały człowiek odkrył możliwość wspinaczki na Uluru i wbił na szczycie skały australijską flagę, turyści przybywali do samego serca Australii tylko po to, aby zdobyć mierzącą 348 metrów górę. Tysiące ludzkich kroków wydeptało ścieżkę prowadzącą do wierzchołka, z którego roztacza się niewątpliwie wspaniały widok. Anangu nie chcą jednak, aby turyści wspinali się na Ayers Rock. 

„Jesteśmy odpowiedzialni za twoje bezpieczeństwo i zachowanie. Zbyt wielu ludzi nas nie słucha. Zbyt wielu ludzi zmarło lub zraniło się sprawiając, że jest nam bardzo przykro. Martwimy się o ciebie i o twoją rodzinę. Prosimy, nie wspinaj się. Zachęcamy cię do spaceru wokół skały, do odkrycia i głębszego zrozumienia tego miejsca”.

Chociaż w miejscu, w którym rozpoczyna się droga na szczyt stoi sporych rozmiarów tablica, na której jest napisane (w sześciu językach), że zgodnie z wierzeniami Aborygenów wspinaczka ścieżką, którą zgodnie z wierzeniami obierały duchy, jest zabroniona, każdego dnia setki osób decydują się „zaliczyć” ten największy „hajlajt” w okolicy.


W czasie kolonizacji Aborygeni zostali wyparci przez Europejczyków w głąb Australii z terenów zamieszkiwanych od dziesiątek tysięcy lat. Ich liczba drastycznie spadała z powodów konfliktów z kolonizatorami, chorób, braku pożywienia. Aborygeni byli także dyskryminowani i prześladowani. 

Dopiero w 1985 roku Generalny Gubernator Australii, Sir Stephen Ninian oddał Aborygenom z plemienia Anangu tereny, które zamieszkują od około 30 tysięcy lat. W tym samym roku rząd federalny wynajął na 99 lat od tubylców ziemię, na której znajduje się Uluru – Kata Tjuta National Park, wspólnie zarządzany przez Parks Australia oraz przedstawicieli Anangu. Tubylcom bardzo zależało, żeby w umowie podpisanej z rządem zawarto punkt mówiący o zamknięciu ścieżki prowadzącej na szczyt Uluru. 

Niestety przed podpisaniem umowy zdecydowano o zmianie zapisu, ustalając, że szlak pozostanie otwarty do momentu, aż spełnione zostaną trzy warunki. 


Pierwszym z nich jest stworzenie Cultural Centre, w którym turyści odwiedzający Park Narodowy będą mogli poszerzyć swoją wiedzę dotyczącą kultury Aborygenów, ich wierzeń i tradycji. Centrum to znajduje się 13 kilometrów od wejścia do Parku, nieopodal samej skały. Stała ekspozycja, filmy, fotografie oraz doświadczeni pracownicy pozwalają na lepsze zrozumienie kwestii związanych z życiem Aborygenów. 

Drugim warunkiem, którego spełnienie pozwoli na zamknięcie drogi wiodącej na szczyt, jest spadek liczby osób decydujących się na wspinaczkę do 20% wszystkich odwiedzających Park. Niestety wciąż ponad połowa turystów przyjeżdżających obejrzeć Uluru postanawia wejść na samą górę skały.

Ostatnim warunkiem, najtrudniejszym do spełnienia i niełatwym do zmierzenia, jest zmiana świadomości osób odwiedzających Uluru – Kata Tjuta National Park. Dopiero, kiedy turyści zaczną respektować i z szacunkiem odnosić się do kultury Aborygenów, decydując się zrezygnować ze wspinaczki na szczyt, będzie można w pełni docenić działalność Cultural Centre.


Park Narodowy Uluru – Kata Tjuta został wpisany w 1987 na listę UNESCO ze względu na unikalne geologiczne formacje, rzadkie gatunki roślin i zwierząt oraz naturalne piękno. Dodatkowo w 1994 roku doceniono także krajobraz kulturowy tego miejsca, zwracając uwagę na tradycyjne wierzenia i kulturę Aborygenów, będących jedną z najstarszych społeczności na świecie. Znalezienie się na liście UNESCO z jednej strony pozwala lepiej chronić ten skarb, zarówno naturalny, jak i kulturowy, z drugiej strony jest to jednak czynnik przyciągający uwagę turystów z całego świata, którzy decydują wybrać się na australijską pustynię.


W sierpniu 2014 roku, stojąc pod tą magiczną skałą przecierałam oczy ze zdumienia widząc, ile osób wspina się na Uluru (w prawie 30 stopniowym upale, na klęczkach, bo podejście jest bardzo strome). Zapytałam dwójki niemieckich turystów (jeden (o zgrozo!) w japonkach), którzy zatrzymali się przy tablicy informacyjnej, dlaczego chcą wejść na górę i czy informacje, które przeczytali, nie zniechęcają ich od tego. Niestety zarówno w ich przypadku, jak i tysięcy innych osób, chęć zdobycia szczytu jest silniejsza, niż zwrócenie uwagi na prośby tubylców.

Listopad 2017. Zarząd Parku Narodowego Uluru-Kata Tjuta w końcu podjął decyzję o zakazaniu wspinaczki na Uluru. Od 26 października 2019 roku, dokładnie 34 lata od przekazania tego miejsca Aborygenom z plemienia Anangu, turyści nie będą już mogli wchodzić na tę świętą skałę. Trzy wymienione powyżej warunki zostały spełnione (odsetek turystów wchodzących na Uluru od 1990 do 2015 roku zmniejszył się z 74% do 16,2%). Nareszcie!


A czy TY, drogi czytelniku, wiedząc, jak duże znaczenie to miejsce ma dla Anangu, zdecydowałbyś się na wejście na wierzchołek Uluru?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza