Moja Praha

28.10.12 Karolina 0Komentarzy


Praga? Nie ma nic egzotyczniejszego? Dlaczego Czechy? Przecież z Cieszyna jest tak blisko.... Wiele osób, którym mówiłam, że to właśnie w stolicy Czech zamierzam spędzić erasmusowy rok, właśnie w ten sposób komentowało mój wybór (żeby było śmieszniej, Czesi też tak reagują :D). 
I przyznam, że sama siebie zaskoczyłam tą decyzją, podjętą pod wpływem chwili. Cały zeszły rok planowałam, że na Erasmusa pojadę do Francji, a dokładniej do Strasbourga. Zmieniłem zdanie w dniu rejestracji on-line. Kiedy zobaczyłam, że od nowego roku akademickiego istnieje możliwość wyjazdu do Czech, pomyślałam - czemu nie? Francuski już umiem, Francję zwiedziłam (chociaż pewnie jeszcze tam wrócę:)), czas na nowe doświadczenie. Czesi, których poznałam w czasie Zjazdu Etnologów w kwietniu, zachęcili mnie do przyjazdu, obiecując pomoc w zorganizowaniu wszystkiego. Decyzja zapadła :-)


Lipiec br. Ogre - miasteczko znajdujące się 30 km od Rygi. Pierwsze zajęcia w ramach Volunteer Summer Summit. Zadanie dla wolontariuszy AFS - poznaj innych poprzez grę w Bingo. Właśnie w ten sposób poznałam Barę - wolontariuszkę AFS z Czech, która, jak się okazało, zamierzała rozpocząć studia (antropologię!) w Pradze. Po pięciu minutach rozmowy zadecydowałyśmy - szukamy razem mieszkania!
Zamieszkałyśmy we czwórkę: Bara, Karolina (kuzynka Bary), Lenie (która także jest wolontariuszką AFS, też poznałyśmy się na Łotwie) i ja. Chcąc nauczyć się czeskiego, nie mogłam lepiej trafić, niż do mieszkania pełnego Czeszek (to, że działamy w tej samej organizacji, jest dodatkowym plusem :)).
 
26 września, kiedy objuczona w wypchany do granic możliwości plecak, olbrzymią walizkę i torbę, przyjechałam na Hlavní Nádraží w Pradze, zaczęłam czeską przygodę. I uświadomiłam sobie, że czwarty rok z rzędu się przeprowadzam (i to jeszcze nie koniec :)).

Pozwólcie, że trochę się pozachwycam tymi Czechami. Podobną ekscytację przeżywałam 4 lata temu, jadąc na pierwszą wymianę do Francji. To jest moment, kiedy patrzy się przez różowe okulary, podchodząc do wszystkiego optymistycznie. Może i dobrze, dzięki temu rzeczywistość wydaje się piękna, łatwa, kolorowe i przyjemna :) 

Od czego by tu zacząć… Uczelnia, no bo w końcu po to tu przyjechałam. Moim głównym kierunkiem jest etnologia, jednak mam też zajęcia na dziennikarstwie i pedagogice. Większość zajęć mam po czesku (tylko jedne zajęcia prowadzone w formie warsztatów mam po angielsku, wraz z innymi studentami Erasmusa). Wykładowcy są jednak bardzo wyrozumiali – prace zaliczeniowe mogę pisać po polsku, zadane lektury (w miarę możliwości) mogę czytać po polsku, a egzaminy, jeśli nie będę rozumiała poleceń po czesku, będę mogła zdawać indywidualnie po polsku lub angielsku. Mam jednak nadzieję, że do stycznia będę już umiała się dogadać bez ciągłego posługiwania się polskimi i angielskimi słowami. Jeśli za kilkaset lat ktoś dokopie się do moich notatek, to się mocno zdziwi – mieszanka polskiego, czeskiego, angielskiego, a czasem nawet francuskiego sprawia, że tylko kryptolodzy będą mogli je rozszyfrować. 
Uśmiechnięci i pomocni pracownicy (od portierów, przez sekretarki, pracowników biura dla studentów Erasmusa, po samych wykładowców), Mackintoshe w uczelnianej bibliotece, drukarka i ksero samoobsługowe (drukujesz, idziesz do Pani i mówisz ile wydrukowałeś, płacisz – szczyt zaufania do studenta!), dość dobrze działający SIS (odpowiednik naszego USOSa) - jak czasem to wszystko obserwuję, to naprawdę wydaje mi się, że jesteśmy sto lat za łopicami.
Jak powiedział jeden z Czechów w czasie zajęć z Intercultural Communication Management, "Czesi wydają sie być mniej zestresowani, nieprzejmujący się problemami. Z rozwiązaniem niektórych spraw czekają...jeden dzień, dwa, pięć dni... Z nadzieją, że problem sam się rozwiąże" :D 
Zachwytów ciąg dalszy. Wyremontowany praski dworzec, na który w miarę punktualnie przyjeżdżają pociągi, w droższych Pendolino jest nawet wifi i butelka wody wręczana po wejściu do przedziału. Z Cieszyna do Pragi dojazd zajmuje mi jedyne cztery i pół godziny (jeżdżąc puszko-busami do Krakowa, kiedy były korki, też często jechałam koło czterech godzin, tylko, że Praga leży jakieś 300 km dalej od Cieszyna, niż Kraków).
Skoro już o pociągach mowa. Z serii Czech potrafi...Historia o tym, jak dwudziestu trzem wolontariuszom udało się przejechać bez biletów z Pragi do Ołomuńca.
Piątkowe popołudnie. Prawie 40 wolontariuszy AFS (23 z Czech i kilkunastu z zagranicy) spotkało się na dworcu w Pradze aby razem wyruszyć na Megavikend. Po tym, jak wszystkim udało się wepchnąć do pociągu, okazało się, że jesteśmy w prawie każdym wagonie. Wolontariusze z Czech bez biletów (obcokrajowcy kupili sobie bilety indywidualnie), pociąg zapchany do granic możliwości. Perspektywa trzech godzin na stojąco, miedzy toaletą a przejściem między  wagonami była...wcale nie taka straszna (zwłaszcza, że mieliśmy pięć butelek młodego, czeskiego wina). Pięć minut przed dojechaniem do Ołomuńca nagle pojawił się kontroler biletów. Po szybkim przeliczeniu podróżników doszliśmy do wniosku, że wystarczy jak kupimy 15 biletów, bo i tak nie znajdzie nas wszystkich. Przychodzi konduktor. Dziewczyny startują z przygotowaną gadką. Prosimy 15 biletów (powiedzieliśmy, że jedziemy z České Třebové - stacja przed Ołomuńcem, żeby zaoszczędzić^^). Czy obejmie nas studencka zniżka? Konduktor: a co studiujecie? Po tym jak 8 dziewczyn opowiedziało czym się zajmuje (architektura, lingwistyka, etnologia, fizjoterapia....) Pan konduktor stwierdził, że to niezmiernie interesujące i że pozwoli nam dojechać do Ołomuńca bez biletów, pod warunkiem, że dostanie od nas mejla (w razie gdyby chciał uzyskać poradę architektoniczną albo gdyby potrzebował coś przetłumaczyć z angielskiego). I w ten oto sposób, 23 osoby przejechały za darmo z Pragi do Ołomuńca.

Minął dopiero pierwszy miesiąc mojego pobytu w Czechach, ale już zdążyło mnie odwiedzić 17 osób! Resztę serdecznie zapraszam – noclegownia „u Kani” wciąż działa, tylko po prostu w innym miejscu :)
Zwiedzam, powoli (w miarę możliwości i czasu) odkrywam praskie uroki, czeskie smaki, toteż wrażeniami i zdjęciami z miejsc, które odwiedziłam podzielę się z Wami trochę później.

0 Ciekawych myśli: