Paryż alternatywnie

23.11.12 Karolina 4Komentarzy


Pierwszy turystyczny kierunek na świecie. Ocean, morze, wydmy, kamieniste i piaszczyste plaże, najwyższe w Europie szczyty górskie, wulkany, wyżyny i doliny. Francja - to kraj, do którego przyjeżdża ok. 60 milionów turystów rocznie. Wielu z nich jako cel swojej podróży wybiera Paryż - Miasto Świateł. Stolica Francji jest lubiana nie tylko przez turystów. Także Francuzi chętnie się tam przeprowadzają - na studia, w poszukiwaniu pracy i większych możliwości. Do Paryża turyści przyjeżdżają przez cały rok. Luwr, Wieża Eiffel'a, Katedra Notre-Dame oraz inne miejsca pękają w szwach zwłaszcza w czasie wakacji i w weekendy. Poniżej przedstawiam kilka propozycji, które pozwolą odkryć Paryż z trochę innej strony, w nietypowy sposób oraz parę rad jak uniknąć zbędnych kolejek i tłumów.

Wizyta w Luwrze? Czemu nie. Warto jednak zastanowić się nad odpowiednim czasem do zwiedzania miejsca, które przyciąga ponad osiem milionów turystów rocznie.
Co zrobić aby uniknąć tego:



I tego....?


Będąc w Paryżu tylko przez weekend nie mamy wyjścia, chociaż stanie w kilometrowych kolejkach, to zwykła strata czasu. Jednak mając czas w tygodniu, warto odwiedzić Luwr wieczorem. W środy i w piątki muzeum zostaje otwarte dłużej niż zazwyczaj, bo aż do 21h30 (a nie jak w pozostałe dni tygodnia do 17h30). Nie wszyscy o tym wiedzą, dzięki czemu jest wtedy mniej turystów i na spokojnie można spacerować po wielkim pałacu. 

Główne, najbardziej oblegane przez turystów wejście do muzeum znajduje się przez piramidę. Wybudowana 1989 roku konstrukcja ze stali i szkła do dziś wzbudza wiele kontrowersji. Do muzeum można również wejść korzystając z przejścia przez galerie du Carrousel. Małe przejście, znajdujące się między butikami, w głębi za piramidą odwróconą do góry nogami, pozwoli nam, jeśli mamy trochę szczęścia, uniknąć długich kolejek i dostać się na skróty do miejsca, w którym kupuje się bilety. Wszystkie informacje, dotyczące godzin otwarcia muzeum, czy cen biletów (na wystawę stałą osoby do 26 roku życia mają wstęp darmowy w tym, a także w wielu innych francuskich, państwowych muzeach) znajdują się na stronie muzeum. 


Metro. Gdyby nie ten środek transportu, Paryż i inne duże miasta byłyby nieprzejezdne. Przyznam szczerze, że nie przepadam za paryskim metrem, chociaż bardzo ułatwia życie. Niektóre stacje są brudne, w wielu miejscach śmierdzi. Kolega powiedział mi kiedyś, że kiedy wchodzi czysty do metra, po wyjściu nie czuje się zbyt świeżo i najchętniej poszedłby prosto pod prysznic. Coś w tym jest.


Warto jednak zwrócić uwagę na architekturę, zarówno na zewnątrz, przy wejściu do metra, jak i wewnątrz. Dziś większość stacji tonie w kolorowych reklamach, plakatach, billboardach. Jednak... Czy wiecie, że stacja metra Saint-Germain des Près jest jedyną stacją metra w Paryżu, której ściany i sufit wolne są od reklamowych billboardów? Zamiast tego na białych ścianach wyświetlane są fragmenty wierszy i książek. Z kolei wzdłuż ścian ustawione są stojaki z nadrukowanymi informacjami. Gdy byłam w Paryżu w czerwcu informacje dotyczyły Polski - w kontekście Euro2012.



Beaubourg. Panorama Paryża widziana z wieży Eiffel'a? Stanie w długich kolejkach, oczekując na możliwość zakupu drogich biletów? A może by tak wspiąć się (ruchomymi schodami;)) na ostatnie piętro Centrum Pompidou skąd podziwiać można piękny widok i poczuć klimat jaki panuje "nad dachami Paryża". W Centrum Pompidou znajduje się muzeum sztuki współczesnej, toteż wstęp do budynku, na ekspozycję i na taras widokowy jest darmowy dla osób poniżej 26 roku życia.
"Georges Pompidou był prezydentem, który objął władzę po de Gaulle'u pod koniec lat 60.. Ale umarł, będąc u władzy, dokładnie w czasie, gdy w centrum Paryża budowano nowe muzeum sztuki w kształcie wywróconego tostera. Więc miasto nazwało muzeum na jego cześć i my wszyscy, obcokrajowcy, znamy właśnie jego oficjalną nazwę, Centrum Pompidou. Jednak Paryżanie nazywają je Beaubourg, od nazwy dzielnicy, w której budynki pochodzące z czasów średniowiecza zostały zniszczone, w celu zrobienia miejsca pod budowę muzeum" (S. Clarke, Merde w rzeczy samej, wyd. W.A.B., Warszawa 2008).


Parki i ogrody. Zamiast przeciskać się przez zatłoczone Pola Elizejskie, czy miejsca przylegające do Katedry Notre Dame, Luwru, czy Montmartre polecam spacery po paryskich parkach. Ładna pogoda zachęca Paryżan do biegania, spacerów, zabaw z dziećmi na świetnych placach zabaw (czasem zastanawiam się, czemu ludzie dziwnie się na mnie patrzą, kiedy wypróbowuję różne atrakcje w takich miejscach :D). Spacer w Jardin des Tuileries, Jardin du Luxembourg, czy w Parc Monceau pozwoli nam zrelaksować się, odpocząć od miejskiego zgiełku i tłumów turystów, którzy rzadko docierają do tego typu atrakcji.



Księgarnia Shakespeare and Company. Kiedy odkryłam to miejsce pięć lat temu, w porównaniu do tegorocznych wakacji, było tam zupełnie pusto. Przez to, że księgarnia ta pojawiła się w kilku filmach (Before Sunset, Midnight in Paris), stała się miejscem obleganym przez turystów. Dobrze dla właścicieli, bo można tam znaleźć dobre książki, nie tylko nowe, bowiem znajduje się tam także antykwariat, a nawet półki z tanią książką. Miejsce warte odwiedzenia.

 
 
 
 

Skoro już o książkach mowa…

Od kilku lat jestem wierną fanką Stephena Clarke'a i przeczytałam wszystkie jego książki, niektóre kilkakrotnie. Clarke w specyficzny sposób w swoich powieściach ukazuje życie Francuzów. W czasie mojego pobytu we Francji, im dłużej tam mieszkałam, tym bardziej rozumiałam to, co opisuje.


Paryż na widelcu. Sekretne życie miasta. - w tym subiektywnym, no właśnie, czymś więcej niż przewodniku, autor odkrywa stolicę Francji ze wszystkimi jej mankamentami. Możemy się dowiedzieć jak wynająć mieszkanie, gdzie wybrać się na romantyczną kolację, a także gdzie obejrzeć za darmo (!) film ze znajomymi. Czytając Paryż na widelcu, postanowiłam odkryć kilka miejsc, które są w nim opisane. 


W sierpniu, wracając z Korsyki, korzystając z ładnej pogody, razem z Agnieszką wybrałyśmy się na rejs po...nie, nie po Sekwanie w centrum Paryża. W Bassin de la Vilette, na północnym zachodzie Paryża, latem łódki płyną Przez Canal de l'Ourcq do północnych przedmieści miasta. Jest to wakacyjna oferta, a rejs takim małym statkiem kosztuje, UWAGA - tylko 1 (słownie jedno) euro. Rejs trwa prawie dwie godziny i jest okazją do zobaczenia starych zabudowań fabrycznych.

Kolejnym miejscem, które opisał Clarke w swojej książce, jest Bazar d'Aligre. Targowisko, przykryte dachem, działa codziennie z wyjątkiem poniedziałków. Warto jednak udać się na Place d'Aligre w niedzielę, ponieważ właśnie wtedy odbywa się tam wielki targ warzywny i to, co nas najbardziej zainteresowało - pchli targ. Tysiące przedmiotów - ubrania, naczynia, biżuteria, gazety, książki, meble. Gdyby nie to, że wracałyśmy do Polski autostopem, a nasz bagaż był bardzo ograniczony, na pewno kupiłybyśmy wiele wspaniałych rzeczy, które ludzie oferowali za bardzo małe pieniądze.

 


Przed wyjazdem do Francji polecam, poza przewertowaniem sterty przewodników, lekturę innej książki Stephena Clarkea, dzięki której, łatwiej będzie nam się odnaleźć w ojczyźnie Napoleona – Jak rozmawiać ze ślimakiem – dziesięć przykazań, które pomogą ci zrozumieć Francuzów (Wydawnictwo W.A.B.). „Będziesz jadł” i „będziesz mówił po francusku” – to tylko dwa z tytułowych dziesięciu, a tak na prawdę jedenastu, (najważniejszych) przykazań ułatwiających nam zrozumienie Francuzów, opisanych przez Stephena Clarkea – autora bestsellerowych powieści „Merde! Rok w Paryżu” i „Merde! W rzeczy samej”. Książka „Jak rozmawiać ze ślimakiem ...”, podobnie jak poprzednie, napisana jest z dużym przymrużeniem oka i specyficznym poczuciem humoru cechującym autora. Anegdoty, cytaty, przykłady i historie są zaczerpnięte z życia Clarkea i tego, co przeżył dotychczas w kraju żabojadów. Autor podpowiada nam także, jak dobrze wymawiać niektóre, sprawiające wszystkim kłopot słowa oraz jak nie zostać dwuznacznie zrozumianym starając się porozumieć we Francji. W książce możemy znaleźć również (na końcu każdego rozdziału) przydatne francuskie zwroty, których możemy użyć, żeby np. w grzeczny sposób obrazić sąsiada. We Francji wszystko jest możliwe... Po przeżyciu osiemnastu miesięcy we Francji zgadzam sie z autorem i mogę potwierdzić prawie wszystkie z opisanych przykazań. Dlaczego tylko ‘prawie’? Ponieważ, aby w pełni poznać i zrozumieć tak złożony, różnorodny i skomplikowany naród jakim zapewne są Francuzi, trzeba by tu spędzić o wiele więcej czasu. Jednak to, co najważniejsze, co jest zapisane w książce i czego należy nauczyć się na pamięć, to: „Francuz zawsze ma racje (nawet jeżeli się myli)”.


Kiedy zamiast na mapę, spojrzymy do góry, rozejrzymy się wokół, znajdziemy w Paryżu...

 
 
 

4 komentarze:

  1. Super artykuł! Jestem częstą bywalczynią Paryża i w pełni się zgadzam z tym, co napisałaś. Jednak do twojej listy dodałabym jeszcze katakumby i ścieki paryskie. O ile do katakumb jeszcze zaglądają turyści to bilety do ścieków można kupić bez żadnych kolejek w kasie.
    Kolejną wskazówką może być to, że osoby posiadające orzeczenie o niepełnosprawności (nawet tej najlżejszej) zwolnione są z jakiegokolwiek stania w kolejce. Po okazaniu orzeczenia (lub karty os. niepełnosprawnej) wchodzi się bez kolejki i dodatkowo jeszcze całkowicie za darmo!!! Warto o tym wspomnieć bo ludzie często tego nie wiedzą.
    Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w Paryżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówki!
      Nie byłam ani w katakumbach (zawsze odstraszają mnie kolejki) ani w ściekach, ale dodaję do mojej listy, skoro tak zachęcasz ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nie wiesz może czy ten rejs za 1 euro jest aktualny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale raczej tylko w wakacje. W zeszłym roku pływały w lipcu i sierpniu (http://www.tourisme93.com/ete-du-canal/horaires-navettes-ourcq.html).

      Usuń