Niedzielny spacer po lawie wulkanicznej

20.2.13 Karolina 2Komentarzy


W niedzielne południe, ostatniego dnia naszego pobytu u Blandine i Eduarda, nasi gospodarze zabrali nas na wycieczkę do Saint-Philippe. To ostatnie miasteczko na "dzikim południu" gdzie są jakiekolwiek zabudowania przed rozpoczynającą się zaraz za Le Tremblet (dzielnica St-Philippe) lawą wulkaniczną, na której nie można budować domów, bo częste erupcje wulkanu są zbyt niebezpieczne.


Rano do domu naszych CouchSurferów przyjechali ich znajomi i na dwa samochody pojechaliśmy do Le Tremblet. Zostawiliśmy auta na parkingu i wyruszyliśmy na spacer lawą wulkaniczną (wulkan Piton de la Fournaise na Reunionie jest jednym z najbardziej aktywnych na świecie. O naszych przygodach związanych ze zdobyciem wulkanu napiszę w kolejnym poście:)). Idealny dzień na wycieczkę - piękna pogoda, słońce w zenicie, do tego specyficzny zapach dymiącej w niektórych miejscach lawy wulkanicznej (ostatnia erupcja miała miejsce w 2010 roku). 


Po godzinnym marszu zatrzymaliśmy się w cieniu na mały piknik i sjestę. Jakby nie było Reunion to kawałek Francji, więc nie zdziwi Was fakt, że jedliśmy bagietki, sery i owoce ;)


W drodze powrotnej z Le Tremblet zatrzymaliśmy się w Saint-Joseph, gdzie płynie rzeka Langevin. Chcieliśmy dojechać do wodospadów, które tworzą małe jeziorka, w których można się ochłodzić, jednak zbyt wielu Kreoli miało podobny pomysł do naszego i musieliśmy zadowolić się kąpielą w rzece. Na brzegach całe rodziny (klany!) urządziły sobie pikniki. Starsze osoby odpoczywały w cieniu drzew, dzieci bawiły się w wodzie. Żyć nie umierać.

 
Wróciliśmy do Blandine i Eduarda po 17h, żeby zabrać nasze plecaki i udać się (autostopem oczywiście) w kierunku wulkanu. O 18h mieliśmy stawić się w schronisku, z którego o świcie planowałyśmy wyruszyć na podbój wulkanu. Było jednak zbyt późno, żeby w godzinę dotrzeć do przewidzianego na ten wieczór celu. Nasze plany musiały ulec drastycznej modyfikacji. O tym, jak poradziłyśmy sobie w tej awaryjnej sytuacji, już wkrótce :-)

2 komentarze:

  1. Ale świetny klimat. Wszystko wspaniałe - krajobraz, jedzenie, pogoda...Cudo.

    OdpowiedzUsuń