Palcem po mapie, czyli idealny prezent dla podróżnika

29.8.15 Karolina 7Komentarzy

Koniec sierpnia, od moich urodzin minęło prawie pół roku. W czasie trzydniowego pobytu w Paryżu udaje mi się spotkać na apero z moją przyjaciółką z liceum. Spod stołu wyciąga sporych rozmiarów pudełko, składa mi spóźnione życzenia i zaczyna opowiadać historię prezentowej intrygi... W pudełku znajduje się para pięknych etno-tenisówek, które wykonane zostały w Peru. Jak buty trafiły do Francji i co jest w nich niezwykłego? Zapraszam do czytania :)


Prezenty od Marion zawsze były niebanalne. W liceum, kiedy mieszkałyśmy razem w internecie, a ja w kółko słuchałam piosenek Damien Saez, Marion podarowała mi bilet na jego koncert. Kiedy odwiedziłam ją na Filipinach, podarowała mi bilet na wyspę Cebu. I może w sprezentowaniu mi pary butów nie było by nic szczególnego, gdyby nie mini podchody. W styczniu dostałam od Marion SMSa, w którym napisała, że jej koleżanka robi małe badania i mam jej podać mój ulubiony kolor, ulubione zwierzę, ulubiony napój i numer buta. Proste, chociaż pytania mało naukowe, no ale kto na studiach nie robi jakichś badań. W marcu, w dniu urodzin, słyszę, że prezent jest w drodze. Podobnie jest w czerwcu, kiedy żegnamy się przed moją paryską wyprowadzką. Zastanawiam się wtedy, skąd idzie ten mój prezent. Z Réunionu? A może z Nowej Kaledonii?


Armand, Nicolas i Henri to trzech francuskich przyjaciół, którzy w czasie podróży po Ameryce Południowej postanowili stworzyć crowdfundingowy projekt, którego rezultatem są buty PerúsTenisówki łączą w sobie peruwiańskie tradycyjne wzory i miejską elegancję. Co więcej, sprzedaż każdej pary butów pozwala na sfinansowanie jednego dnia w szkole dla dziecka z  defaworyzowanych dzielnic Cusco. W grudniu 2014, poprzez stronę Ulule, chłopaki rozpoczęli kampanię crowdfundingową. Ponad 1500 osób z 25 różnych krajów wsparło ich projekt. Jedną z tych osób jest Marion <3

Marion podarowała mi najpiękniejsze tenisówki, jakie widziałam. A z nimi w komplecie równie piękną taszkę. Uśmiech nie schodzi z moich ust. Buty leżą idealnie, są w moim ulubionym kolorze, a do tego ten wzór! Dobra, koniec tego zachwycania się, bo jeszcze mi się  spodoba i zamienię się w szafiarkę :D Ale prezent Marion wybrała dla mnie idealny. Nie dość, że piękny, to jeszcze praktyczny. Będzie wędrował ze mną przez świat, na moich stopach. 

Zajrzyjcie na stronę Perús, może znajdziecie parę, która Wam się spodoba :)

7 komentarzy:

  1. Ja się zakochałam od pierwszego wejrzenia, zaraz szukam dla siebie jakiegoś wzoru może akurat się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez je zamowilam kilka miesiecy temu ale jeszcze nie dotarly (szare!) A zalozyciele Perus to koledzy mojego dobrego kolegi z kolei, jaki ten swiat maly ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat jest mały, dokładnie! :) Marion na moją parę czekała pół roku, także Twoje też powinny wkrótce dojść :) Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Piękne są! Jeśli uda mi się podjąć decyzję, które mi się najbardziej podobają to zamawiam. Chociaż może być to trudne... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, no i to są snickersy :) Sama chciałabym takie!

    OdpowiedzUsuń