Wrześniowe zapiski

1.10.15 Karolina 4Komentarzy

Co u Was? Ani się obejrzeliśmy, a już mamy jesień! No i jak Wam minął wrzesień? [ale rymuję!] Mój był wyjątkowo szybki i w rozjazdach. Kraków, Warszawa, okolice Żywca, Cieszyn, czy w końcu Słowacja - a to dopiero początek! Wczoraj wieczorem przyjechałam do Warszawy, gdzie zostanę przez kilka najbliższych dni. Dzisiaj - pierwszego października - symbolicznie rozpoczynam długą i daleką podróż... Dokąd? Zapraszam do czytania!


W Połowie sierpnia przeprowadziłam się do Krakowa i to tutaj będę miała punkt zaczepienia na najbliższe miesiące. Kiedy w 2012 roku żegnałam się z grodem Kraka po rocznym studiowaniu na UJocie w ramach programu MOST, mówiłam sobie: nigdy więcej. Nigdy więcej życia w pędzącym mieście otoczonym smogiem, pełnym turystów i spieszących się nieustannie ludzi. Po raz kolejny myślę sobie „nigdy nie mów nigdy”, bo chociaż trzy lata temu narzekałam, to po dłuższym czasie spędzonym w Paryżu wiem, że ten straszny Kraków, aż tak straszny nie jest. Pierwszy miesiąc mam za sobą. Miałam trochę czasu, żeby się zaaklimatyzować i wrócić do lubianych przeze mnie miejsc.



Okazją do odkrywania Krakowa na nowo były odwiedziny Kasi z bloga Bretonissime, z którą spędziłam wspaniałą Wielkanoc w Bretanii, a teraz mogłam chociaż częściowo odwdzięczyć się za gościnę.


Pospacerowałyśmy, pozwiedzałyśmy, zajrzałyśmy na Nową Hutę, do mojej ulubionej Chimery i Nowej Prowincji. Po kulinarnym przewodniku po Paryżu chyba najwyższy czas, żebym zabrała się za opisanie moich ulubionych krakowskich miejscówek :)


Korzystając z pięknej pogody (naprawdę słoneczny był tegoroczny wrzesień!) wybrałam się kilka razy na rowerowe przejażdżki. Pożyczyłam od przyjaciółki różową strzałę, którą kiedyś wyhaczyłam pod Halą Targową i przypomniałam sobie jak przyjemnie pedałuje się nad Wisłą. Jeśli mieszkacie w Krakowie i znacie jakieś fajne trasy rowerowe w okolicy, to dajcie koniecznie znać!


Wszystko pięknie, ładnie, ale pewnie tempo życia w dużym mieście w końcu zacznie mi doskwierać ("Po czym poznać, że Kraków nie jest Twoim miejscem do życia?" - przeczytajcie świetny poradnik, który napisała Justyna). Dobrze jednak mieć świadomość, że wystarczy godzina, dwie, żeby wyrwać się do mojego ukochanego Cieszyna, do rodziny do Jędrzejowa, czy do przyjaciół w góry. Bo Kraków jest świetną bazą wypadową i miałam szansę się o tym przekonać w ubiegły weekend udając się na Słowację. Razem z Justyną, Natalią, Kasią, Tati i Michałem, Bartkiem i Pawłem odkrywaliśmy uroki północnej części tego kraju i już niedługo pokażę Wam dlaczego warto odwiedzić naszych południowych sąsiadów!


Jednak najczęściej pokonywaną przeze mnie trasą przez najbliższych kilka miesięcy będzie ta na linii Kraków-Paryż-Warszawa. Dzisiaj, pierwszego dnia października, na Inauguracji roku akademickiego na Uniwersytecie Warszawskim rozpocznę długą, co najmniej trzy letnią podróż. Fascynującą, pełną inspiracji i ciekawych doświadczeń. Symboliczne otrzymanie indeksu doktoranta z rąk Rektora UW będzie pierwszym etapem tej intelektualnej przygody. Kolejnym, najważniejszym, będzie powrót na Pacyfik w sierpniu przyszłego roku. Jednak zanim to nastąpi, czeka mnie kilka miesięcy przygotowań pod okiem specjalistów zajmujących się naukowo Pacyfikiem w Polsce oraz we Francji. Już się nie mogę doczekać!!!


Październik zapowiada się intensywnie. W przyszłym tygodniu wracam do Warszawy, bo odbędzie się tutaj czwarta edycja mojego „dziecka”, czyli Międzynarodowego Zjazdu Studentów Etnologii i Antropologii Kulturowej Ethnology without borders. Potem kierunek Poznań i seminarium z uczniami biorącymi udział w wymianie AFS. Chwila w Krakowie i znowu w drogę. Z Krakowa przez Pragę udam się do belgijskiej Gandawy na zebranie pracowników Summer Campu, na którym byłam w sierpniu w Wielkiej Brytanii. Z Belgii prosta droga do Paryża, gdzie czeka mnie załatwianie formalności z kontraktem doktoranckim (merde alors). Potem Warszawa, Kraków i....aż się boje jak będzie wyglądał listopad! Do zobaczenia na trasie!

4 komentarze:

  1. ślcznie wyglądasz i to przed moją ulubioną Nową Prowincją na Brackiej .. no i u Ciebie też deszcz nie padał na Brackiej :^) https://peregrinopl.wordpress.com/2015/09/26/a-na-brackiej-w-ten-dzien-nie-padal-deszcz-krakow-polska/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Piotrze! U mnie na Brackiej zawsze słonecznie :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Czas pędzi nieubłaganie :))
    Ja póki co kursuję tylko na trasie Warszawa - Berlin, ale do Paryża też chętnie powrócę :)

    OdpowiedzUsuń