Wpisy

Czy w Paryżu jest bezpiecznie?


Chociaż od zamachów w Paryżu, które miały miejsce w listopadzie 2015 roku, minął już ponad rok, wciąż dostaję od Was wiadomości z pytaniem, czy jest tam bezpiecznie i czy jest się czego obawiać w czasie kilkudniowego pobytu w tym mieście. Długo zastanawiałam się nad opublikowaniem tego wpisu. Miał się pojawić na blogu już w kwietniu, jednak kilka dni przed planowaną publikacją doszło do ataku terrorystycznego na Polach Elizejskich. Kilka tygodni później znowu doszło do ataku w podobnym miejscu... Postanowiłam mimo wszystko podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. Jak wygląda zatem codzienność w stolicy Francji?

Pamiętam zamach na redakcję tygodnika Charlie Hebdo, który miał miejsce w styczniu 2015 roku.


Jak zwykle spóźniona zbierałam się do szkoły. Wychodząc z zakonu, w którym mieszkałam, w drzwiach spotkałam współlokatorkę, która przejęta zapytała, czy wiem, co się stało. Oczywiście nie wiedziałam. Kiedy mi powiedziała o zamachu, chyba za bardzo zaaferowana byłam tym, że znowu się spóźnię na zajęcia, żeby na poważnie przejąć się informacją, którą usłyszałam. Pobiegłam na metro, po drodze nie zauważając nic nadzwyczajnego. Po południu, po powrocie do zakonu, z przejęciem zaczęłam śledzić rozwój wydarzeń. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, co tak właściwie się wydarzyło i że cały ten koszmar dzieje się tak naprawdę wokół mnie. Następnego dnia leciałam do Polski. Pamiętam, że w drodze na lotnisko mijaliśmy patrole policji. Kiedy przez weekend napływały do mnie informacje o kolejnych smutnych wydarzeniach, obiecałam sobie, że jeśli do poniedziałku jeszcze coś się stanie, to zostanę w Polsce. Na szczęście sytuacja się uspokoiła, a ja wróciłam do Francji dokończyć studia.

W listopadzie 2015 roku miały miejsce kolejne zamachy (między innymi na klub Bataclan). Siedziałam na zakonnym poddaszu u przyjaciółki, kiedy z Polski (!) zaczęli dzwonić i pisać do nas bliscy, z pytaniem, czy jesteśmy bezpieczne. Byłyśmy. Chociaż tego dnia, po południu, obie byłyśmy w okolicach miejsc, w których doszło wieczorem do zamachów… Po skończeniu studiów magisterskich wróciłam do Polski. Kiedy udało mi się otrzymać kontrakt doktorancki w Paryżu, ciężko mi było sobie wyobrazić powrót na stałe do tego miasta. Chociaż mogłoby się wydawać, że w Paryżu życie toczy się dalej, a mieszkańcy nie myślą bez przerwy o istniejącym zagrożeniu, ja nie wyobrażam sobie życia w ciągłym niepokoju, niepewności, strachu....

Po zamachach we Francji wprowadzony został Plan Vigipirate, czyli stan wyjątkowy związany z utrzymującym się najwyższym stopniem alertu antyterrorystycznego (miał obowiązywać do 15 lipca 2017 r., jednak ze względu na istniejące zagrożenia został przedłużony do 1 listopada). Wzmocniona została ochrona i kontrola miejsc publicznych. Na ulicach Paryża, w metrze, w centrach handlowych, na lotniskach zauważyć można większą liczbę żołnierzy armii francuskiej. Patrząc na tych postawnych, groźnie wyglądających mężczyzn, którzy pod pachą dzierżą wielkie karabiny, człowiek wcale nie czuje się bezpieczniej. Po zamachach na Charlie Hebdo, a także na klub Bataclan, przez kilka miesięcy chcąc wejść do sklepów czy głównych zabytków trzeba było pokazać, co się ma w torebce czy plecaku, a zimą dodatkowo należało odpinać kurtki czy płaszcze. Dodatkowo, wchodząc do wielu instytucji (na przykład na uczelnie), trzeba się było wylegitymować. W wielu miejscach nadal jest się kontrolowanym.

Trzeba przyznać, że codzienność naznaczona takimi obostrzeniami nie jest czymś normalnym. Nawet jeśli się do nich przyzwyczaimy i przestaniemy przewracać oczami, za każdym razem, kiedy ktoś poprosi nas o pokazanie zawartości plecaka. No chyba, że właśnie tak wygląda normalność we współczesnym świecie?

Czy Paryżanie się boją?


Następnego dnia po zamachach, paryska codzienność wróciła na swoje tory. O nieszczęśliwych, koszmarnych wydarzeniach dnia poprzedniego, przypominały nagłówki gazet i obecni wszędzie mundurowi. A Paryżanie? Żyją normalnie, przyzwyczajeni do różnych utrudnień. I chociaż życie po zamachach w Paryżu z pozoru niewiele się zmieniło, ja poczułam się niepewnie. Czy wyobrażam sobie życie w takiej – nasączonej niepewnością i obawami – atmosferze? Nie. Poza tym Paryż, to naprawdę olbrzymia metropolia, a ja, małomiasteczkowe dziewczę, nie lubię spędzać życia w transporcie publicznym i w niekończących się kolejkach. Dlatego wyprowadziłam się z tego miasta i od półtora roku dojeżdżam do mojej paryskiej szkoły (z Polski), pomieszkując w Paryżu przez kilka-kilkanaście dni w miesiącu.

Tyle o codzienności i życiu w stolicy Francji po zamachach. Teraz najważniejsza kwestia:

Czy jest się czego obawiać, planując turystyczny wyjazd do Paryża?


Tak jak wspomniałam, francuskie służby mundurowe starają się trzymać rękę na pulsie (tudzież na lufie). Już po przylocie do Francji, na lotnisku, możecie spodziewać się wzmożonej kontroli (kontrole paszportowe nie są regularne, ale zdarzają się, zwłaszcza jeśli akurat mają miejsce ważne wydarzenia czy uroczystości). W samym Paryżu, w obleganych przez turystów miejscach (na przykład pod Wieżą Eiffel’a czy przy katedrze Notre Dame), a także na większych stacjach metra oraz na dworcach kolejowych zauważyć można dodatkowych przedstawicieli sił zbrojnych, którzy bacznie obserwują okolicę, pilnując, aby nic złego się nie stało.

Źródłó: Armée française - Opérations militaires

Teraz mam dla was kilka wskazówek, dzięki którym pobyt w Paryżu może być mniej stresujący. 


Planując wyjazd, warto przemyśleć plan zwiedzania i zarezerwować bilety wstępu do interesujących was obiektów przez Internet, żeby uniknąć stania w długiej kolejce do kasy (kolejka do wejścia raczej was nie ominie, bo we wszystkich bardziej popularnych miejscach jest się prześwietlanym). Wchodząc do tych obiektów, a także na przykład do większych sklepów czy centrów handlowych, przygotujcie się na kontrolę: rozepnijcie kurtkę/płaszcz/bluzę, otwórzcie plecak/torebkę, tak aby usprawnić sprawdzanie.

Dodatkowo, w czasie pobytu w Paryżu radzę:

– unikać zatłoczonych miejsc, tłumów, a także dzielnic, uchodzących za niebezpieczne;
– uważać na kieszonkowców (zwłaszcza w metrze i w zatłoczonych miejscach);
– nie nosić przy sobie zbyt dużo gotówki, a dokumenty i pieniądze trzymać w różnych miejscach;
– w środkach transportu, na przystankach, stacjach metra czy dworcach kolejowych, nie zostawiać bagażu bez opieki.

Zachęcam Was również do przeczytania artykułu "Jak przeżyć atak terrorystyczny w samolocie, metrze, muzeum?" na blogu Love Traveling, w którym znajdziecie przydatne i ważne informacje dotyczące tego, jak zachować się w razie zagrożenia terrorystycznego.



A zatem – jechać do Paryża czy nie jechać?


Decyzja należy do was. Chociaż w zeszłym roku stolicę Francji odwiedziło o 1,5 miliona mniej turystów niż w 2015 toku, myślę, że nie ma co popadać w paranoję. Niemniej, będąc w stolicy Francji na pewno warto zachować zdrowy rozsądek!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz