Recenzja: "Cannibal Tours"

22.11.14 Karolina 9Komentarzy



Czy wiecie, że według Światowej Organizacji Turystyki, w 2013 roku liczba turystów przekroczyła miliard, a w roku 2014 oczekiwany jest wzrost o 4%? W czasie moich studiów magisterskich skupiam się na antropologii turystyki, co oznacza przekopywanie się przez bardziej i mniej naukowe książki, artykuły, czy w końcu filmy i właśnie recenzją jednego z nich chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.


Na początek przenieśmy się w czasie i przestrzeni. Daleka Oceania, lata siedemdziesiąte XX wieku - to właśnie tam zabiera nas w swoim filmie "Cannibal Tours" australijski reżyser Dennis O'Rourke. W 1975 roku, Papua-Nowa Gwinea, uzyskując niepodległość, przeszła proces demokratyzacji i modernizacji. Te dynamiczne zmiany, którym poddani zostali mieszkańcy tego kraju, zostały zaobserwowane i zarejestrowane przez O'Rourke, który zrealizował dwa filmy dokumentalne związane z wyspiarzami ("Yumi Yet – Independence for Papua New Guinea" (1976) oraz "Ileksen – Politics in Papua New Guinea" (1978)).

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nowogwinejskie plemiona zaczęły być odwiedzane nie tylko przez misjonarzy, antropologów oraz przedstawicieli administracji i pracowników organizacji pozarządowych, ale także, ze względu na rozwój lotów czarterowych, przez coraz większą liczbę turystów poszukujących egzotycznych wrażeń. Turysta, wyposażony w aparat fotograficzny i kamerę, przemieszczający się zazwyczaj w grupie, szukający autentyczności i prymitywnego Innego, zwiedza, obserwuje lokalne zwyczaje, kupuje pamiątki, robi zdjęcia mieszkańcom wiosek, którzy są dla niego atrakcją turystyczną.

Właśnie taki obraz wyłania się z filmu dokumentalnego "Cannibal Tours", zrealizowanego 1988 roku przez Dennisa O'Rourke. Przez ponad godzinę widz towarzyszy europejskim i amerykańskim turystom odwiedzającym wioski nad brzegiem rzeki Sepik w Papui-Nowej Gwinei. I choć na pierwszy rzut oka zachowania bohaterów nie różnią się od zachowań innych turystów odwiedzających egzotyczne kraje, po głębszej analizie pojawia się postać, która wzbudza wiele kontrowersji.

Dennis O'Rourke, będąc jednocześnie reżyserem i operatorem swoich filmów dokumentalnych, postanowił towarzyszyć turystom w czasie ich podróży do Papui-Nowej Gwinei. Udało mu się sfilmować (i przekazać widzom) uważną obserwację ich podróży, a zwłaszcza ich zachowań. Mieszkańcy Zachodu, przyciągnięci do Melanezji możliwością kontaktu z Innym i odwiedzenia miejsc, w których był praktykowany kanibalizm, przyjeżdżają do Papui-Nowej Gwinei z wyobrażeniem człowieka pierwotnego żyjącego w harmonii z naturą. Podróżując z wioski do wioski, spacerując po tych żywych muzeach, idealizują bez przerwy obraz prymitywnego Innego. Jest to wyraz poszukiwania czegoś utraconego w kulturze Zachodu. Jak zauważył Edward M. Bruner (1989:443) "w turystyce Trzeci Świat jest placem zabaw dla zachodniej wyobraźni". W czasie podróży turyści chcą zobaczyć i dotknąć miejsc, w których kanibalizm był praktykowany, poczuć dreszczyk emocji. Odbywa się to jednak z pewnego dystansu, ponieważ płacąc za wycieczkę na luksusowym statku, turyści kupili również komfort i bezpieczeństwo, zapewnione między innymi przez przewodnika. Jednak w filmie O'Rourke ten inny typ aktora działalności turystycznej jest zignorowany. W rzeczywistości to właśnie touroperatorzy, przewodnicy turystyczni i biura podróży są pośrednikami między mieszkańcami wiosek a odwiedzającymi te miejsca turystami. To ich zadaniem jest również zbudowanie takiego obrazu rzeczywistości, który byłby zgodny z wyobrażeniami i oczekiwaniami turystów.


Turyści szukają autentyczności, różnic, egzotyki, ale muszą one być jednocześnie łatwe do odczytania i bezpieczne. "Turystyka woli obiekt zrekonstruowany i rzeczywiście ta preferencja podobizn jest istotą postmodernistycznej turystyki, w której kopia jest czymś więcej niż oryginał (BURNER 1989:443). Aparaty fotograficzne i kamery wideo chronią turystów przed zbyt bliskim kontaktem z tubylcami, pozwalając im zdystansować się od rzeczywistości widzianej przez obiektyw aparatu. Jednocześnie ten sprzęt jest urządzeniem mediacyjnym, który choć tworzy dystans między turystą a "turystyczną atrakcją", pozwala w późniejszym czasie na ponowne przeżycie tego turystycznego doświadczenia w domu.

Jak można zauważyć w czasie trwania filmu, robienie zdjęć i targowanie się ze sprzedawcami są jedynymi momentami, w których dochodzi do interakcji między turystami i przedstawicielami społeczności lokalnej. Jak podkreśla O'Rourke, nie jest to jednak najlepszy sposób, aby zainicjować proces zrozumienia międzykulturowego. Ponadto, nawet jeśli bariera językowa jest naturalną przeszkodą dla wszystkich uczestników tego spotkania, po stronie turystów nie widać żadnych prób, aby ją pokonać, a w czasie komunikacji z tubylcami ograniczają się oni do groteskowych gestów. Zdaniem reżysera, idea turystyki jako dialogu między kulturami jest mitem, głównie ze względu na rozbieżności ekonomiczne i kulturowe (O’ROURKE 1999).

Dean MacCannell, który jest jednym z najważniejszych badaczy w dziedzinie turystyki, zwraca naszą uwagę na komercjalizację spotkania turystycznego, a także utowarowienie nie tylko rzemiosła, ale także osób – byłych-prymitywnych. W czasie filmu, podczas rozmów z tubylcami, pojawia kwestia pieniędzy. Papuasi zadają sobie wiele pytań związanych z nową sytuacją, z którą są konfrontowani. Osoby fotografowane przez turystów otrzymują za to pieniądze. Zwiedzający płacą też za możliwość fotografowania w "Spirit House". Jeden z bohaterów filmu mówi: "Teraz żyjemy pomiędzy dwoma światami... Wszystko, co o nich wiemy, to to, że są z innego kraju. Czujemy się zagubieni, kiedy oni wszystko fotografują" (35:09, 43:48). Przedstawiciele lokalnej społeczności, którzy mówią do kamery, zastanawiają się nad różnicami w zasobach materialnych ("Nie mamy nic, tylko Biali mają pieniądze" 18:39). Nie rozumieją dlaczego bogaci turyści, kupując lokalne rzemiosło, targują się bez końca o każdego dolara. Ponadto zauważają, że turyści nie wydają się być zainteresowani wyjściem poza swoją strefę komfortu, aby z bliska spotkać się z lokalną społecznością.

Film Dennisa O'Rourke porusza wiele istotnych tematów, które do dziś są analizowane przez badaczy turystyki. Obraz relacji między zachodnimi turystami i światem "egzotycznym", który został specjalnie dla nich skonstruowany, jest niepokojący i skłania do refleksji.

Zdjęcia do tego postu, jak możecie zauważyć, nie są bynajmniej kadrami z filmu "Cannibal Tours". Fotografie te zrobiłam na Wyspie Choinek w dni, w które do brzegu dopływały statki wycieczkowe. Chociaż film O'Rourke powstał prawie trzydzieści lat temu, niektóre zachowania, które możemy dostrzec w filmie, wciąż można zauważyć wśród współczesnych turystów. O moich obserwacjach odnośnie statków wycieczkowych na Nowej Kaledonii napiszę trochę później, jak przekopię się przez moje materiały z badań terenowych. Zachęcam Was jednak już dziś do obejrzenia "Cannibal Tours" (jest na youtube) i zastanowienia się nad tym, z jakimi zachowaniami jesteście konfrontowani w czasie mniej lub bardziej "egzotycznych" wyjazdów, pamiętając, że należymy do uprzywilejowanej grupy osób z globalnej Północy, które mogą pozwolić sobie na podróżowanie.

Literatura źródłowa:

  • BRUNER, E. M. 1989. « Of Cannibals, Tourists, and Ethnographers ». In Cultural Anthropology. Vol. 4. No 4. p. 443).
  • MACCANNELL, Dean. 1990. « Cannibal Tours ». In Visual Anthropology Rewiev. Vol. 6. no. 2. p. 14-24.
  • O’ROURKE, Dennis. 1999. « On the Making of « Cannibal Tours »». http://www.cameraworklimited.com/articles.html, aktualizacja 10.05.2014.

9 komentarzy:

  1. Film chętnie obejrzę. Myślę, że dużo w tym prawdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odwieczne zderzenie wyobrażeń i praktycznego wyglądu procesu poznawczego. Jak zwykle 1-0 dla praktycznego. Często wcześniej niedefiniowalnego.
    Dzięki za wrzut z filmem. Poszukam go

    OdpowiedzUsuń
  3. SUper! Chętnie przeczytał bym pracę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytasz po francusku, to mogę Ci podesłać :)

      Usuń
  4. Zaciekawiłam się, muszę koniecznie obejrzeć ten film, dzięki! Będę też czekała na Twoje obserwacje! Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tym filmie, ale pracując na co dzień w turystyce zdarza mi się takie zachowania obserwować. Z drugiej strony widzę też i tubylców, którzy nauczyli się uprzywilejowanych turystów po prostu wykorzystywać. Wzajemne zalezności turysty i miejscowego to bardzo złożona kwestia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tak jak piszesz, każdy medal ma dwie strony. Dla wielu mieszkańców Globalnego Południa turystyka stała się głównym źródłem dochodu, stąd też zachowania mające na celu jak największy zysk, bez względu na wszystko. Niestety....

      Usuń
  6. Film wydaje się bardzo ciekawy, muszę go koniecznie obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń