Prezenty (nie tylko) świąteczne made in Poland

6.12.16 Karolina 2Komentarzy

Krok po kroku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku, idą święta.... Tak, tak! Święta za pasem, o czym niestrudzenie przypominają nam rozgłośnie radiowe, wystawy sklepowe i większe niż zwykle tłumy w galeriach handlowych. Ja większość prezentów już kupiłam, między innymi dlatego, że od zeszłego roku praktykujemy w rodzinie losowanie i każdy kupuje prezent tylko jednej osobie. Wspaniały sposób na uniknięcie otrzymania sterty badziewia (tudzież nie-do-końca-wymarzonych-prezentów). Czy to w święta, czy przy innych okazjach, typu urodziny, staram się jak najbardziej trafić w gust osoby obdarowywanej. Wyjeżdżając za granicę kładę duży nacisk na to, żeby podarunki były stuprocentowo polskie. Także w codziennych zakupach co raz większą uwagę zwracam na to, co lokalne. Dlatego też w dzisiejszym przedświątecznym poście chciałabym zaproponować Wam kilka rzeczy, które moim zdaniem spełniają (prawie) wszystkie wymogi "idealnego prezentu". Są to przedmioty wykonane w Polsce, przez sprawdzonych, lokalnych producentów, z dobrych materiałów i w rozsądnych cenach. Mam nadzieję, że przedstawione propozycje Wam się spodobają i zainspirują do świątecznych zakupów!

[Poświąteczny dopisek] Postanowiłam rozbudować ten artykuł i stopniowo dopisywać polskich Twórców, których prace mnie zachwyciły! Prezentowane przedmioty (a także wszystkie inne, znajdujące się w ofertach przedstawionych na blogu Artystów), to idealne prezenty, nie tylko na święta! :)
Fot. Z miłości do ludowości

#1 Zaczynamy od przecudnych, ręcznie robionych aniołków, które mogą stać się piękną ozdobą choinki, czy stroiku świątecznego. Aniołki, wykonane z naturalnych materiałów, znajdziecie na stronie Z miłości do ludowości.
Fot. Z miłości do ludowości

#2 Pozostając w ludowym klimacie, na Z miłości do ludowości znajdziecie również piękne, haftowane lniane obrusy, np. o wymiarach 2 x 1,15 m, haftowane na całej długości (sama podarowałam taki moim francuskim "rodzicom" z okazji 30. rocznicy ślubu. Byli zachwyceni!). Polecam Wam również haftowane poduszki, a także kubki i filiżanki z motywami żywieckimi. Jest również możliwość wykonania spersonalizowanego haftu, zgodnie z Waszymi oczekiwaniami. Ania jest czarodziejką i robi naprawdę wspaniałe rzeczy, więc jeśli macie w głowie jakiś pomysł, jestem pewna, że z pomocą Ani może powstać z tego piękny przedmiot!
Fot. Z miłości do ludowości

#3 Już ostatnia propozycja Z miłości do ludowości. Co powiecie na woreczki o świątecznych zapachach świerku, jabłka z goździkami i pomarańczy z cynamonem (haft na lnie + naturalne olejki zapachowe)? Woreczki także mogą być spersonalizowane! Ja u Ani zamówiłam woreczki, na których wyhaftowana jest tradycyjna piroga z Ile des Pins, a w środku znajdują się trociny (a raczej proszek) z drzewa sandałowego (otrzymałam całą siatkę trocin od mojej kaledońskiej rodziny goszczącej). Moje woreczki wyglądają przecudnie, no i pachną obłędnie! Jak Wam się podobają?
Piękne, spersonalizowane woreczki z kaledońską pirogą
oraz foto-książka ze zdjęciami z...Nowej Kaledonii.
Fot. GithagoArt

#4 Dla wielbicielek pięknej biżuterii również mam coś ciekawego! Justyna z GithagoArt wykonuje piękne kolczyki, naszyjniki, bransoletki. Poprzez swoje prace Justyna chce pokazać, jak pięknie jest tworzyć coś dla siebie i bliskich oraz że produkt spersonalizowany jest lepszy i bardziej wartościowy od kolejnego powtarzalnego prezentu z galerii. Biżuterię możecie kupić na stronie DaWanda, albo bezpośrednio kontaktując się z Justyną poprzez jej fanpage. W wakacje sama zdecydowałam się na cudne kolczyki - łapacze snów, a inne, z sutaszu, podaruję na święta znajomej z Nowej Kaledonii, która przylatuje do Polski :)
Łapacze snów - idealne dla etnolożki-powsinogi :)

#5 A może by tak w prezencie podarować stworzony przez siebie album ze zdjęciami? Z wakacji, ze wspólnej podróży, a może ze zwykłej codzienności, aby w ciekawy sposób utrwalić piękne chwile? Jeszcze siedząc na Kaledonii, u Ewy z Rusz w podróż wygrałam fotoksiążkę. Dwa dni przed upływem ważności bonu podarunkowego zebrałam się i stworzyłam album, który od początku planowałam podarować mojej rodzinie goszczącej z Ile des Pins. Teraz jest mi trochę przykro, bo książka wyszła fantastycznie i trochę żałuję, że jej dla siebie nie zatrzymam, ale wiem też, że im sprawi ogromną radość. Może więc i dla siebie powinnam taką zrobić? I Was do tego zachęcam, bo jest to świetna pamiątka, która pozwala ocalić od zapomnienia szczególne chwile.

#6 Czy może być coś piękniejszego, niż popołudnie spędzone z książką i kubkiem herbaty/kawy/grzanego wina....w ręku? Dobre, bo polskie, to także książki napisane przez polskich autorów. Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma podróżniczymi pozycjami, które mogą zainspirować Was i Waszych bliskich, do wyruszenia z domu (niekoniecznie na drugi koniec świata :)):

Jednak od tego drugiego końca świata rozpoczniemy! Na pewno słyszeliście o ekipie Busem przez świat! Polecam ich australijską książkę: LEWANDOWSKI, Karol. 2016. Busem przez świat. Australia za 8 dolarów. Wydawnictwo SQN. Moją recenzję tej książki możecie przeczytać tutaj.

Dla marzycieli mam też inną, również australijską propozycję. Julia Raczko, autorka bloga Where is Juli + Sam, która w marcu przemiło ugościła mnie u siebie w Brisbane, wydała w tym roku dwie książki! Pierwszą (RACZKO, Julia. 2016. Gdzie jest Julia? Wydawnictwo Pascal), o swojej podróży dookoła świata, a drugą (RACZKO, Julia. 2016. Julia w Australii. Wydawnictwo Pascal), o życiu na Antypodach.

I jeszcze jedna książkowa propozycja, tym razem opowieści z podróży po Ameryce Środkowej, w którą zabiera nas autorka bloga banita.travel.pl, która w czasie swojej pięciomiesięcznej podróży odwiedziła Gwatemalę, Honduras, Salwador i Meksyk. DEMIANOWICZ, Anita. 2016. Końca świata nie było. Wydawnictwo Bezdroża.

#7 Następnymi, ręcznie wykonanymi przedmiotami, które chciałabym Wam polecić, są ceramiczne podstawki. Piękne, ale przede wszystkim praktyczne i bardzo przydatne w kuchni, czy w jadalni, kiedy na stole chcemy postawić gorący garnek pełen pyszności. Te urocze podstawki, które widzicie na poniższym zdjęciu, a także mnóstwo innych zachwycających przedmiotów (np. ikony, anioły, kubki, miski, płaskorzeźby czy magnesy) wykonują w Wadowicach Kasia i Artur z Pracowni Ceramiki Artystycznej Vector. Zachęcam do zajrzenia na ich stronę i Facebooka, gdzie znajdziecie galerię ceramicznego rękodzieła.

#8 Od pierwszego wyjazdu na Nową Kaledonię zabieram ze sobą przepiękne akwarele wykonane przez Pana Dobiesława Kaczmarka. Z Panem Dobkiem znamy się jeszcze z gimnazjum, kiedy próbował wykrzesać ze mnie głęboko ukryty talent plastyczny (którego niestety nie odziedziczyłam po dziadku malarzu). No cóż, malarką nie będę, ale malowanymi pracami dzielić się lubię, nie tylko dlatego, że zajmują mało miejsca w plecaku i są lekkie, jak piórko. Przede wszystkim jednak akwarele Pana Dobka przedstawiają mój kochany Cieszyn! Kiedy więc wracając po półtora roku na Ile des Pin, w siedzibie Wielkiego Wodza zauważyłam obraz, który podarowałam wodzowi w czasie pierwszego pobytu na wyspie, przez chwilę poczułam się jakbym była w domu :) Z radością odwiedzam Pana Dobka w jego Pracowni Plastycznej, mieszczącej się przy Placu Teatralnym 19 w Cieszynie. Uwielbiam to miejsce, jego wystrój i klimat, który w nim panuje, więc jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicy, to koniecznie tam zajrzyjcie!

I jak Wam się podobają moje propozycje? A może sami macie sprawdzonych, godnych polecenia twórców, artystów, autorów?
Udanych przygotowań do świąt (i nie tylko;))!

2 komentarze:

  1. Bardzo ładne prezenty :) Widać trud włożony w ich wykonanie. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń