Fantastyczny spacer po filmowym Hobbitonie

19.6.17 Karolina 2Komentarzy


Dzisiaj zabieram Was na spacer po Śródziemiu - najbardziej magicznej krainie, którą odwiedziłyśmy w czasie naszej podróży po Nowej Zelandii. Wszystko za sprawą Hobbiton Movie Set - czyli planu filmowego, na którym nakręcono ujęcia do dwóch filmowych trylogii: Władcy Pierścieni oraz Hobbita. Chodźcie i odkryjcie razem ze mną to niezwykłe miejsce!


Zanim rozpoczniemy nasz spacer po Śródziemiu, mam dla Was kilka informacji praktycznych. Plan filmowy znajduje się niedaleko miasteczka Matamata. Każdego dnia organizowane są wycieczki po Hobbitonie z przewodnikiem. Początek zwiedzania ma miejsce albo przed charakterystycznym budynkiem informacji turystycznej w Matamacie (i-SITE), albo przed budynkiem Shire's. Koszt zwiedzania to 79 dolarów. Wycieczki rozpoczynają się co 30 minut, od 8h30 do 15h30 (chociaż jak my zwiedzałyśmy w maju, to ostatnie wejście na teren Hobbitonu było o 14h30; warto wziąć to pod uwagę zwłaszcza zimą, kiedy szybciej się ściemnia). Wizyta na planie filmowym trwa około trzy godziny. Wygodne buty i coś od deszczu (zwłaszcza jesienią i zimą) są wskazane, a w sezonie, im wcześniej rozpocznie się zwiedzanie, tym mniej innych grup będzie na miejscu. Już w drodze z Matamaty na plan filmowy możemy nastroić się filmowo, oglądając w zielonym autobusie krótkie filmy opowiadające o tym miejscu, o pomyśle i o sukcesie, jaki odniósł filmowy Hobbiton, a także inne miejsca w Nowej Zelandii, w których zostały nakręcone ekranizacje powieści Tolkiena. Wielbiciele tego autora, a także filmowych dzieł Peter'a Jackson'a poczują się w tym kraju jak w niebie!

Przenieśmy się do lat 1990, kiedy nowozelandzki reżyser Peter Jackson zaczął poszukiwania odpowiednich miejsc, w których mógłby nakręcić serię filmów na podstawie powieści J.R.R. Tolkiena. Odbywając lot nad okolicą miasteczka Matamata, zobaczył farmę rodziny Alexander i stwierdził, że malownicze wzgórza są idealnym miejscem, w którym można by nakręcić Władcę Pierścieni. Plan filmowy jest częścią olbrzymiej, 500-hektarowej farmy rodziny Alexander. Na terenie gospodarstwa hodowanych jest około 13 000 owiec oraz 300 byków. Po negocjacjach z właścicielami farmy, rozpoczęto prace nad przekształceniem części gospodarstwa w Hobbiton. W pracach na planie filmowym brali udział między innymi członkowie Armii Nowozelandzkiej. Stworzono 44 otwory hobbitowych domków, ogrody, młyn i most, a także zbudowano wielki dąb, do którego przyklejono sprowadzane z Tajwanu sztuczne liście.

Jeśli się chce coś znaleźć, trzeba po prostu szukać – tak przynajmniej pouczył Thorin swoich młodych podwładnych. Rzeczywiście, kto szuka, ten najczęściej coś znajduje, niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba.

J.R.R. Tolkien: "Hobbit czyli tam i z powrotem", s. 49

W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit. Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbita, a to znaczy: nora z wygodami.

Miała drzwi doskonale okrągłe jak okienko okrętowe, pomalowane na zielono, z lśniącą, żółtą mosiężną klamką, sterczącą dokładnie pośrodku. Drzwi prowadziły do hallu, który miał kształt rury i wyglądał jak tunel: był to bardzo wygodny tunel, nie zadymiony, z boazerią na ścianach i chodnikiem na kafelkowej podłodze; nie brakowało tu politurowanych krzeseł ani mnóstwa wieszaków na kapelusze i płaszcze, bo hobbit bardzo lubił gości.

J.R.R. Tolkien: "Hobbit czyli tam i z powrotem", s. 5
Rozpoznajecie ten domek? To Bag End, czyli smajal - mieszkanie rodziny Bagginsów.

Plan filmowy zachwyca detalami! Pranie wiszące na sznurku, słoiczki z konfiturami i miodem, pieczywo w koszyczku, (prawdziwe!) warzywa w zadbanych ogródkach - te wszystkie elementy krajobrazu sprawiają, że spacerując po Hobbitonie możemy poczuć się jak w filmie! To wszystko dzięki codziennej pracy czterech zatrudnionych ogrodników. Wioska hobbitów - idealnie wkomponowana w okoliczne wzgórza - jest naprawdę zadbana i aż chciałoby się tam przeprowadzić, i zamieszkać w jednym z małych, kolorowych domków. Niestety większość z nich jest atrapami. Tylko w niektórych znajdują się magazynki, w których ogrodnicy przechowują potrzebne narzędzia. Co ciekawe, drzwi domków mają różną wielkość. To celowy zabieg - przy mniejszych kręcono sceny z Gandalfem, który miał imponować swoją wysoką postawą, a przy większych sceny z niziołkami. Sceny rozgrywające się we wnętrzach zostały nakręcone w studio filmowym w Wellington.

Na koniec nasza przewodniczka zabrała nas do The Shires Rest Cafe - czyli gospody Pod Zielonym Smokiem - gdzie mogliśmy spróbować piwa warzonego specjalnie dla Hobbitonu. Przed powrotem do Matamaty zatrzymaliśmy się jeszcze w sklepie z filmowymi pamiątkami. Hobbiton Movie Set jest idealnym przykładem na to, jak przemysł filmowy pomaga skomercjalizować miejsca, które - chociaż piękne - na pewno nie byłyby odwiedzane na tak ogromną skalę. Turystów nie odstrasza nawet dość wysoka cena za bilety. Nas nie odstraszyła. I muszę przyznać, że było warto!

Niemal trzy godziny spędzone w Hobbitonie minęły jak w oka mgnieniu i pod koniec wizyty żałowałyśmy, że czas zleciał tak szybko! Na szczęście Nowa Zelandia zachwycała nas swoimi krajobrazami do końca pobytu, a rozpoczęcie zwiedzania tego kraju od wizyty w Hobbitonie było idealnym pomysłem :)

Dziwna rzecz: o tym, co najlepsze, i o dniach najmilej spędzonych niewiele się ma do opowiadania, a słuchanie o tym nie tak bawi słuchacza; za to o rzeczach przykrych, niepokojących czy wręcz groźnych można opowiadać wspaniałe historie i starczy tematu na długo.

J.R.R. Tolkien: "Hobbit czyli tam i z powrotem", s. 56

I jak Wam się podoba to magiczne miejsce? Chcielibyście je odwiedzić?
A może już mieliście szansę znaleźć się w Hobbitonie?

2 komentarze:

  1. Pyszne krajobrazy, takie trochę brytyjskie, a jednak nowozelandzkie :) I nawet jak na jesień to nadal bucha zielenią:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Było cudownie zielono! A ta zieleń tak soczysta, jakby była dopiero wiosna, a nie późna jesień!

      Usuń