Australijski Road Trip, czyli 1437 km zachwytów

22.8.14 Karolina 5Komentarzy

W ubiegłą niedzielę rozpoczęłyśmy razem z Mamą dziewięciodniową podróż z Sydney do Melbourne. Wynajęłyśmy małego vana, zrobiłyśmy zakupy spożywcze na następne kilka dni i ruszyłyśmy na południe nie mając większych planów. Jedynym wiadomym punktem naszej wycieczki było wtorkowe spotkanie na Uniwerystecie w Canberrze, które miałam z pewnym profesorem zajmującym się naukowo Melanezją. To jeszcze nie koniec naszej podróży, ale już teraz chciałabym się z Wami podzielić tym, co udało nam się zobaczyć w czasie tego tygodnia.

Na początek kilka słów o naszym domu na kółkach (dzisiaj krótko i zwięźle, bo na szczegółowe szczegóły przyjdzie czas w praktycznym poście:)). Jucy jest zielony i od razu rzuca się w oczy na australijskich drogach, na których dominują samochody czarne, szare i białe. Jest to całkiem zgrabna Toyota, z automatyczną skrzynią biegów i kierownicą po prawj stronie. Prowadzi się wspaniale, a do tego ma w sobie łóżko, mały zlew z kranem, kuchenkę gazową i turystyczną lodówkę. Jest to wszystko, czego potrzeba nam do szczęścia w czasie naszej podróży :)


Kiedy w niedzielne południe wyjeżdżałyśmy z Sydney, padał zimny deszcz, który towarzyszył nam przez kolejne dwa dni. Temperatura wynosiła niewiele ponad 10 stopni i trochę mijało się to z moim wyobrażeniem ciepłej, australijskiej zimy. Po wtorkowym spotkaniu z radością oddaliłyśmy się od zimnej Canberry w stronę słonecznego wybrzeża :)


Dzięki temu, że wszystko mamy pod ręką, możemy zatrzymywać się na noc na prostych i darmowych rest arenach, gdzie zawsze są toalety i umywalki, często ławki i stoły, rzadziej prysznice i inne udogodnienia typu basen. Codziennie pokonujemy od kilkudziesięciu do ponad trzystu kilometrów, zwiedzając rożne ciekawe miejsca na naszej trasie.

Rest arena przy Lake Wellington. Tutaj po przebudzeniu...
...i troszkę później, kiedy mgła opadła :)

Australia jest wielkości Europy, a mieszkańców jest tutaj tyle, co w Belgii i na Węgrzech. W czasie podróży często jechałyśmy przez kilkadziesiąt kilometrów w totalnym buszu, gdzie nie było zasięgu, a jedyną oznaką życia były leżące przy drodze, przejechane przez samochody zwierzęta :((. Przemierzając tysiąc kilometrów na południe mijałyśmy rozległe pola, pastwiska, na których wypasały się krowy i owce (bardzo dużo krów i owiec), góry, które czasem przypominały mi nasze Beskidy, no  i w końcu piękne wybrzeże, wzdłuż  którego jechałyśmy kilkaset kilometrów. Co jakiś czas mijamy małe miasteczka, a o tym, jak bardzo są rozwiniętym i ważnym lokalnym ośrodkiem dla społeczności z okolicy, świadczy liczba stacji benzynowych oraz to czy znajduje się tam McDonald (i KFC), czy tylko Milk bar.


W poniedziałek odwiedziłyśmy w Canberrze australijski parlament, który udostępniony jest dla zwiedzających. Wstęp do większości muzeów w stolicy jest darmowy, podobnie jest z parkingami w mieście.


W środę, w poszukiwaniu słońca, skierowałyśmy się do nadmorskiej miejscowości Narooma. Spacer nad morzem, na obiad świeżo złowiona rybka - w końcu poczułyśmy się jak na wakacjach.


Dzisiaj z kolei zatrzymałyśmy się w Wilsons Promontory National Park. Jest to najbardziej wysunięty na południe kraniec Australii. Na pewno pokażę Wam jeszcze więcej zdjęć z tego cudownego miejsca :)


To na razie tyle, ciąg dalszy relacji nastąpi jak tylko podepniemy się na dłużej do prądu i do Internetu. W jednym z następnych postów będzie o takich cudach jak to na poniższym zdjęciu. Kto z Was zgadnie co to takiego? :)


P.S. Tato! Pozdrawiamy i mocno ściskamy :)))))

5 komentarzy:

  1. napisalam komentarz i google popsul
    ale tak to jest skrzynka na listy, to oczywista oczywistosc!

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest skrzynka na listy przystosowana dla sów-listonoszy z Harrego Pottera - u góry garnek, a więc wsypuje/wrzuca się coś do jedzenia dla sów-listonoszy;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna ta skrzynka na listy! No i oczywiście piękne zdjęcia! Taka podróż musi być świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, skrzynki na listy w Australii są mega pomysłowe!
      Dzięki za miłe słowa! Pozdrawiam!

      Usuń