Wpisy

Paryżu - (nie)lubię cię! | Paryska Bucket List


Od dzieciństwa marzyłam, żeby studiować w Paryżu. Klimatyczne uliczki Dzielnicy Łacińskiej, płynąca przez miasto Sekwana, historyczne zabytki, no i język francuski, który słychać na ulicach, działały na mnie jak magnes. Kiedy w końcu moje marzenie się spełniło, okazało się, że Paryż, w którym mieszka się na co dzień, diametralnie różni się od miasta, które odwiedza się turystycznie tylko na kilka dni. Dziś mogę powiedzieć, że z całego serca kocham Paryż i jednocześnie nienawidzę. Dlaczego stolica Francji wzbudza we mnie tak skrajne uczucia?


O paryskiej codzienności i życiu w ciągłym biegu pisałam już kilka miesięcy temu. Nawet przyzwyczaiłam się do takiego rytmu, jednak kiedy wróciłam do tego miasta po kilku miesiącach spędzonych z dala od wielomilionowej metropolii (co gorsza, po badaniach terenowych na Wyspie Choinek - dalekiej od cywilizacji miejskiej), przeżyłam odwrotny szok kulturowy i wszystkie niedogodności związane z mieszkaniem w stolicy Francji, zaczęły doskwierać mi podwójnie. 

Śmierdzące uryną, wiecznie zatłoczone metro, w którym spędzam w tygodniu godziny.... Kilometrowe kolejki, korki.... Życie w biegu, stres... Koniec ze spontanicznością, bo nawet na szybką kawę ze znajomymi przed zajęciami trzeba umówić się z kilkudniowym wyprzedzeniem. Nie muszę dodawać, że po wydarzeniach z początku stycznia wcale nie czuję się tutaj lepiej, bezpieczniej.

Jednocześnie to piękne miasto (najpiękniejsze na świecie?), zachwycające piękną architekturą, muzeami, parkami.... Paryż nigdy nie zasypia. Olśniewa i zdumiewa, trzeba tylko dać jemu (i sobie) szansę....


Jest połowa stycznia, czas leci coraz szybciej i nawet nad tym nie ubolewam, bo odliczam dni do pierwszego dnia wiosny, nie mogąc doczekać się, kiedy w końcu będzie ciepło, słonecznie, a nie tak szaro i depresyjnie jak przez ostatnie miesiące. Mieszkam już w Paryżu ponad rok i łapię się na tym, że coraz rzadziej zamieniam się w rządnego przygód i nowych doświadczeń turystę. Zostało mi jeszcze sześć miesięcy w tym mieście i postanowiłam, że postaram się wycisnąć z nich tyle, ile się da (na miarę czasu i możliwości, bo nie ukrywam, że moim priorytetem jest jednak napisanie na czas pracy magisterskiej...). Żeby było mi łatwiej wytrwać przy tym postanowieniu, stworzyłam Paryską Bucket List. Znalazły się na niej rzeczy do zrobienia, zanim wyjadę stąd na dobre.


👀  Powłóczyć się po pasażach w drugiej dzielnicy 

👀  Odwiedzić Institut du Monde Arabe 

👀  Odwiedzić piekarnię Gontran Cherrier na Montmartrze, słynącą z czarnych bagietek (22 Rue Caulaincourt / 8 Rue Juliette Lamber) 

👀  Bawić się do białego rana na tegorocznej Fête de la Musique 

✔  Zajrzeć na jakiś pchli targ, najlepiej na ten, na Przepiórczym Wzgórzu

✔  Obejrzeć (ponownie!) zachód słońca w Parc de Belleville 

✔  Pospacerować po Parc des Buttes Chaumont 

✔  Odwiedzić miejsca przedstawione w filmie Amelia 

👀   Wybrać się na wycieczkę rowerową po mieście na Vélib'ie 

👀   Spędzić cały wieczór w Louvrze 

✔  Popływać w basenie Josephine Baker na Sekwanie 

✔  Zjeść obiad w ponad 100-letniej restauracji Bouillon Chartier 

✔  Poczytać książkę na jednym z zielonych krzeseł-leżaków w Ogrodzie Luksemburskim 

✔  Spędzić wieczór nad kanałem Saint-Martin 

....cdn.


Jeśli macie dla mnie jeszcze coś, co mogłabym dopisać do mojej paryskiej listy must do, to piszcie w komentarzach!

13 komentarzy:

  1. Karolinko, chętni przyłączę się i wspólnie z Tobą zrealizuję parę punktów (z jedzeniem, leżeniem na zielonym leżaku i inne zaproponowane przez Ciebie). Mam nadzieję, że spędzę w Paryżu kilka wiosennych dni :) Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybierając się do Paryża chętnie mogę się odezwać i wraz z moim kumplem możemy gdzieś pochodzić :) No właśnie, życie codzienne jednak zdecydowanie różni się od tego kilkudniowego - turystycznego wypadu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, dawaj znać, jak tutaj będziesz :)

      Usuń
  3. Mogłabym powiedzieć że to ogromne szczęście mieć możliwość studiowania w Paryżu. Ale tak jak mówisz ma to swoje plusy i minusy. Niemniej jednak Paryż to piękne miasto, więc korzystaj z niego póki możesz! :) Ten pomysł z Paryską bucket list wydaje się świetny. Życzę spełnienia wszystkiego! Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, ja od kiedy mieszkam w Paryzu, tez zmienilam swoje nastawienie do tego miasta. Jako turysta widzimy wszystko w najlepszych barwach, ale juz jako mieszkanioec, widzimy to czego nie powinnismy widziec. Mimo wszystko uwielbiam Paryz i chce tu zostac jak najdluzej. Co do Twojej listy, to wiele pkt zrealizowalam i tez sa na niej rzeczy, ktore chce zrealizowac. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jak ja to znam. Jak ja nienawidziłam Paryża, jak w nim mieszkałam i jak teraz za nim tęsknię...
    Mam dla Ciebie pozycję na bucket list, której ja nie zaliczyłam: co najmniej raz w miesiącu wyrwać się na day trip gdzieś w okolice Paryża. Jest tyle cudownych miast i miasteczek do 2 godzin drogi z Paris. A teraz? Zaliczyłam powiedzmy 5 z nich, wróciłam do Polski i nagle mam do nich nie 100 km, ale 1200 km

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że raz w miesiącu będzie ciężko, ale może chociaż kilka razy uda mi się wyjechać. Zaczynam w ten weekend najprawdopodobniej, odwiedzając rodzinkę goszczącą w dobrze już mi znanym Auxerre. W lutym planuję Lyon i Grenoble, chciałabym też odwiedzić koleżankę w Bretanii. Dodatkowo mam kartę zniżkową na pociąg, więc szkoda byłoby tego nie wykorzystać, zwłaszcza, że tak jak piszesz, jak wrócę do Polski Francja nagle będzie dalekooo ;)

      Usuń
  6. Hej, czytam Twojego bloga i ciekawi mnie fakt, co planujesz po studiach? powrót do Polski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, cieszę, że czytasz ;)
      Tak, biorę pod uwagę powrót do Polski. Jest to jedna z opcji, całkiem fascynująca po trzech spędzonych latach za granicą (rok Praga plus dwa lata Paryż).

      Usuń
  7. Jak Ci idzie zaliczanie punktów z listy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli, powoli. Byłam już dwa razy na pchlim targu przy Marché d'Aligre, na zachodzie słońca w Parc de Belleville, coraz częściej jeżdżę na velib'ie, byłam też w Bouillon Chartier, także wychodzi na to, że jest całkiem dobrze :)

      Usuń